O tym przeczytacie na blogu...

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym, podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Wykorzystujesz mój pomysł na lalkowy gadżet i pokazujesz efekt w sieci? Bardzo się cieszę, choć nie ukrywam, że będzie mi miło, jeśli podasz źródło, z którego korzystałeś. Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Z końcem stycznia... porcelanowo

      Jakiś czas temu Szara Sowa zainicjowała bardzo ciekawą akcję: całoroczne lalkowe świętowanie! 😍 Zgodnie z propozycją naszej kochanej inicjatorki, każdy miesiąc poświęcony jest innym rodzajom lalek. Styczeń to miesiąc lalek porcelanowych. 😊 

Ja, do tej pory, jakoś wybitnie nie pałałam miłością do porcelanek. Kruche toto, delikatne... Fakt, podobały mi się niektóre panny podglądane na blogach lalkowiczów, niektóre wzbudzały wręcz mój zachwyt, ale nie widziałam ich u siebie - głównie ze względu na tę ich delikatną strukturę. Jedyne porcelanki, z jakimi miałam osobiście do czynienia, to panny ubrane w polskie stroje regionalne,  swego czasu dołączane do pewnej kioskowej gazetki.


      Kupowałam je z myślą o bliskiej mi osobie, która mieszka poza Polską - miały być akcentem polskości w jej domu i każdorazową pamiątką po naszych spotkaniach. Niestety, wspomniane panny nie przetrwały długo... Traf chciał, że znalazły się w polu widzenia małych dzieci i przez lekkomyślność dorosłych, którzy nie dopilnowali swych latorośli, regionalne panny na zawsze zakończyły swój porcelanowy żywot...  Dobrze chociaż, że nie zdążyłam zawieźć tam prezentowanych wyżej lal... Po nadmienionym incydencie z młodocianymi killerami porcelanek, powiedziałam BASTA! No i lalki zostały u mnie. :-) 

Nie przypuszczałam, że moje porcelanowe grono kiedykolwiek się powiększy... Tymczasem ostatnia wizyta w ciucholandzie zweryfikowała moje podejście do tematu...  Znalazłam tam porcelanki - tanioszki ... i już nie było odwrotu. Musiałam je przygarnąć, głównie mając na uwadze zapędy niektórych nieletnich klientów, których małe rączki mogłyby zrobić pannom krzywdę. Naprawdę szkoda pracy wielu ludzkich rąk i pomysłów lalkowych twórców, żeby z głupoty dorosłych taki  wytwór został zniszczony.


      Panny były poczochrane i brudne - aż dziw bierze, że ich porcelanowe głowy i kończyny przetrwały taki nieczysty żywot... Na szczęście udało mi się je ogarnąć. Ubranka uprałam, buciki wyczyściłam, włosy i porcelanowe elementy (tyle, na ile się dało) umyłam, a materiałowe korpusy kilka razy przetarłam szmatką nasączoną w środku piorącym i później denaturacie.


      Kiedy ubranka i korpusy wyschły, panienki zostały ubrane i uczesane. Myślę, że ich wygląd już nie straszy. A ja, z zaskoczeniem stwierdzam, że świat porcelany zaczyna mnie wciągać...


      Najbardziej podoba mi się panna z warkoczykami oraz panienka w zielonej sukni. Ta ostatnia ma dodatkowo stojak, co niewątpliwie bardzo mnie cieszy, bo daje to szersze pole manewru podczas stabilnego ustawiania i przechowywania lali na półce...

Ech... 
Żywot lalkowicza bywa często zaskakujący...


Kochani, życzę Wam miłego tygodnia!
Pozdrawiam! 

31 komentarzy:

  1. Ja w swojej kolekcji nie mam żadnej porcelanki mimo iż na targach staroci bardzo często je spotykam. Chyba nie są mi przeznaczone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja długi czas bardzo się przed porcelankami broniłam. Podobały mi się ich stroje (często bardzo dopracowane), albo same ciałka (Inka ma świetny blog o lalkach porcelanowych i tam prezentowała kiedyś pannę, która wygląda dosłownie jak cudna barbioszka, czy tonerka, a jest z porcelany), jednak jakoś nie miałam do nich serca. Wolę lalki, które mogę wcisnąć w torbę i powędrować z nimi i aparatem w świat - z porcelanką to dość ryzykowne... Jednak stało się tak, jak się stało. Lubię poznawać nowe lalki, tworzywa z jakich sa produkowane i konstrukcje danego ciałka. Ot taka zabawa badawcza :-)

      Usuń
  2. Fajne wszystkie, a najbardziej mi się ta ostatnia podoba. Wyobrażam ją sobie w zamku jakimś w bawialni i jak o północy ożywa i robi dziwne psikusy:)
    Ja jeszcze nie mam żadnej porcelanowej laleczki. Jakoś się nie złożyło.

    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to bardzo ciekawa wizja... ;-) Chyba rozpracowałaś pannę... Ona na pozór taka mało dostępna, a w rzeczywistości cicha woda ;-) i psotnica... Przynajmniej na tyle, na ile pozwala jej to mizerne ciałko :D

      Usuń
  3. ooo tak - porcelanki potrafią zauroczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Twoje... Te to dopiero są piękne! Moja to takie raczej z gorszego porcelanowego sortu, ale je bardzo polubiłam :-)

      Usuń
    2. piękno jest w oku patrzącego -
      a uczucie lalki odwzajemniają!

      Usuń
  4. Słodkie laleczki, ale tło zmień koniecznie, nie udało mi się przeczytać tekstu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sóweczko, ale ja nic nie zmieniałam z tłem - jest lekko niebieskie, a literki czarne. Może nie załadowało się Tobie do końca i zamiast niebieskiego wyszło przezroczyste? :-( Nie wiem, naprawdę :-(

      Usuń
    2. Teraz jest w porządku, pewnie to wina bloggera, czasem maja jakieś problemy. Czy mnie się wydaje, czy ta z warkoczykami i ta w stroju ludowym to bliźniaczki? Buziaki mają identyczne. :)

      Usuń
    3. Cieszę się, że już wszystko dobrze :-) Co do panienek to tak! Masz rację, one są identyczne z buźki. Myślę, że zwyczajnie zostały "ulepione" na jedną modłę, a później dodawali im inne ubranka, wigi i tak dalej. Obie są z firmy Leonardo Collection, a widziałam w Internecie, że wiele lalek z tej firmy ma podobne pysiałki. :-)

      Usuń

  5. winą za poniewierkę należy obciążyć produkcje masową
    -lalka porcelanowa- kojarzy się z luksusem-no to w Chinach naprodukowano i juz...po luksusie
    Nie zal mi ze dzieci...:)Zal mi ze w ogóle tracono czas i surowce na produkcje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wiele w tym racji, że im więcej jest czegoś na rynku, w dodatku produkowanego jako tzw. "masówka" to ludzie przestają o to dbać. Szkoda. Dzieciaków także nie winię, to normalne, że dziecko chce zobaczyć, poznać, pobawić się. Winię dorosłych, że nie potrafią przewidzieć skutków zabawy małego dziecka z tak kruchą lalką. Dziecko zepsuje, a później biedne płacze, bo przecież nie chciało. Zabawki powinny być dostosowane do wieku dziecka. Niestety często spotykam się z tym, że ludzie w ogóle nie biorą tego pod uwagę. A później zabawka jest zniszczona, a maluchy nie mają żadnej przyjemności z zabawy, tylko stres i myśli pod tytułem "jestem niegrzeczny, zepsułem". Szkoda... ech... Uściski! Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. Muszę przyznać, że zachwycają mnie te laleczki (mówię o porcelankach w ogóle), szczególnie ze względu na prześliczne twarze, włosy i ubranka! Nie czuję potrzeby ich nabywania, ale z ogromną przyjemnością przeglądam fotografie i podziwiam dopracowane szczegóły! Twoje panienki są naprawdę piękne i wspaniale je odnowiłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, niektóre są naprawdę bardzo ciekawe i rzeczywiście bardzo ładnie dopracowane. Zawsze podziwiam lalki, które są pięknie wykonane, wyobrażając sobie proces twórczy - projekt, dobór kolorów i fasonu, samo wykonanie... :-) Każda lalka to efekt czyichś działań i czyjejś pracy, nawet jeśli powstawała w wyniku tzw. produkcji masowej, to jednak zawsze kiedyś pył ten początek, zamysł, projekt... To jest bardzo ciekawe. Zastanawiam się zawsze, dlaczego akurat panna ma taką sukienkę, a nie inną? Dlaczego takie kolory użyto, a nie inne? Dlaczego taki materiał, a nie inny...? :-) Oj mogłabym tak długo... :D Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  7. Te pierwsze dwie lale regionalne, to takie nasze Moxie Poland ;)
    jakoś nie bardzo lubię porcelanki, ale ta ostatnia w zielonej sukni bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, lalki porcelanowe są specyficzne i nie do każdego trafiają. Ja sama także zdecydowanie wolę np. barbioszki. Trzeba zbierać to, co nam daje radość. Nic na siłę. Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  8. Zakochałam się w tej pięknej lali w zielonej sukni <3 Gratuluje takiej zdobyczy. Pozostałe panny też śliczne. Miałam okazje oglądać całą kolekcję tych lal regionalnych z gazetek, posiada je moja przyjaciółka i bardzo jej ich zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Ja raczej już więcej porcelanek nie przygarnę, chyba, że znowu trafi się jakaś tanioszka do kilku złotych w ciucholandzie. Wolę inne panny, ale trzeba przyznać, że świat lalek porcelanowych jest także ciekawy. Ma specyficzny klimat. Witam serdecznie na moim blogu! I dziękuję za komentarz. Pozdrawiam cieplutko! <3

      Usuń
  9. Uratowane przed szybkim końcem. Super! Jak nie lubię porcelanek, tak też bym je ratowała, żeby jeszcze kogoś ucieszyły, a nie marnie skończyły żywot w łapach małych psujów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ratowanie lalek to podstawa działania prawdziwego lalkooszołoma :-)

      Usuń
  10. Och te regionalki .... mniam mniam .... Mam pewną ilość porcelanek , nie wyrobiłam się z porcelanowym postem , tak wciągnął mnie mój etnograficzny Konopny Kwiatek :) . Pamiętaj - kto ma miękkie serce dla porcelanek musi mieć dużo miejsca na półce:):):) . Ja też tak wpadłam - oczywiście nie żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, co prawda to prawda... Porcelanki zajmują sporo miejsca... W dodatku to takie kruche istoty...

      Usuń
  11. Mnie również porcelanki jakoś specjalnie nie pociągały, dopóki nie zobaczyłam Inkowych. Nie miałam pojęcia, że takie też są.. Piękne, kobiece, ulotne i kruche. Najczęściej spotykam się z tymi bardziej typowymi. Szczególnie u nas nietrudno je dostać np. na pchlim targu, ponieważ nasi zachodni sąsiedzi lubią je kupować. W ciucholandach zdarzają się również. Widać, że były ozdobą czyjejś nieoszklonej gabloty, bo pokryte są najczęściej grubą warstwą kurzu. Do tej pory kupowałam je wyłącznie jako dawczynie "skalpów" i przepięknych stylowych ubranek dla innych lalek. Wstyd się przyznać ale tak było ponieważ najczęściej wigi mają bardzo dobrej jakości. A ich ubranka są po prostu piękne. Leżą te golaski na strychu, zawinięte w papier,żeby się nie uszkodziły i czekają na swoją chwilę. Twoja zielonooka porcelanka w zielonej sukni, godnej Scarlet O'Hary, jest przepiękna. Nigdy takiej nie widziałam i gdybym taką dostała, na pewno nie odarłabym jej ze stroju. (Jestem zła kobieta)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że wigi wspominanych "targowych" lalek są bardzo dobrej jakości. Kuszące są niewątpliwie, biorąc po uwagę ceny ich droższych odpowiedników dla kolekcjonerskich lalek. Nie jesteś zła (zachomikowałaś panny golasy - nie zniszczyłaś; czekają na swoje 5 minut)

      Usuń
  12. Aya, thank you so much for such a delightful post. I am so happy you decided to clean up and restore these porcelain dolls. At one time I traveled quite a bit. Sadly most of the "folkloric" dolls one finds in stores around the world are made in China. So it is really nice to see authentic dolls from your country. All cleaned up....those dolls are very beautiful, quite unique and so precious! Thank you for sharing.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you April :-) You know what... These folkloric dolls probably are made also in China... They have polish outfits..., but on their inboxes i have information "Made in China" sooo... hmmm... Anyway I like them, because of their clothes. :-) They are special for me.

      Usuń
  13. Oooo znajome laleczki ! Moja Mama swego czasu zbierała te laleczki regionalne :) ma też kilka innych. Panna w zielonej sukni na pewno by ja zachwycila. Mnie również bardzo się podoba. Wygląda już na bardziej wysublimowany okaz ;) i droższy zapewne kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Dziękuję :-) Nie wiem, czy zielona panna to okaz z działu tych droższych - myśle, że to jednak laluszka dla lalkolubów, którzy nie czują potrzeby wydawania fortuny na lalke. Panna nie ma żadnej sygnaturki... Niewątpliwie jednak jest bardzo ładnie wykonana, a strój ma zachwycający :-) Podoba mi się, bez względu na rodowód pochodzenia ;-)

      Usuń

___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *