O tym przeczytacie na blogu...

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym, podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Wykorzystujesz mój pomysł na lalkowy gadżet i pokazujesz efekt w sieci? Bardzo się cieszę, choć nie ukrywam, że będzie mi miło, jeśli podasz źródło, z którego korzystałeś. Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

piątek, 24 czerwca 2016

Nadeszły wakacje

      Nadeszły wakacje, czas relaksu, odpoczynku i rozmaitych planów... To także świetny moment, aby lalkom przygotować miejsce do kontemplacji... Wszak lalki także kontemplują... Po swojemu, bo po swojemu, ale zawsze, prawda? :-) 

Pomyślałam, że jest to również okazja to zaprezentowania Wam kolejnej mojej panny MTM - tym razem Baśki. Panna Barbie MTM vel Basia, to osóbka bardzo delikatna, o romantycznym usposobieniu, kochająca ze wszech miar poezję. 

Basia z pewnością potrzebowała miejsca, w którym mogłaby skupić się nad kolejnym wierszem, czy myślami błądzącymi po jej jakże uroczej główce... Potrzebowała miejsca, w którym mogłaby zapisywać wszystkie, pojawiające się w duszy spostrzeżenia. A ponieważ jestem od tego, aby spełniać marzenia moich plastikowych podopiecznych, postarałam się o częściowe zorganizowanie takiego baśkowego kącika. 

Powstały mebelki ogrodowe: 
krzesełko i stół

 Aż prosi się o plener z wykorzystaniem takich akcesoriów, ale na razie nie mam takiej możliwości.
Musimy pocieszyć się fotkami domowymi i myślami, 
że częściowo miejsce do kontemplacji, zostało już przygotowane.

***
Stół wykonałam na takiej samej zasadzie jak stolik, który prezentowałam Wam już kiedyś 
---> patrz tutaj
jednak ten dzisiejszy jest od niego trochę wyższy i szerszy. 
Wiem, że niektórzy z Was byli zainteresowani przebiegiem powstawania takiego stolika 
(m.n. Łuca-Puca), stąd w zakładce "Coś z niczego", możecie znaleźć link do tutorialu.
Mam nadzieję, że kiedyś skorzystacie z moich pomysłów, albo zainspirują Was 
do innych działań lalkowych z wykorzystaniem drewnianych patyczków.


***

Tymczasem Basia sprawdza przydatność nowych mebelków i chyba jej odpowiadają...
Mam nadzieję... 


MIŁEGO WEEKENDU 
I
RYCHŁEGO WAKACYJNEGO ODPOCZYNKU!



środa, 15 czerwca 2016

Neko w dalekiej podróży

     
      Jakiś czas temu, obiecałam Wam post z udziałem kolejnej mojej panny z serii Made to Move. Prezentowana dzisiaj panienka spodobała mi się od pierwszej chwili, gdy tylko zobaczyłam jej fotki w internecie. Niewątpliwie, zarówno w folderach reklamowych Mattela, jak również na Waszych blogach, prezentowała się bardzo kusząco. Długo jednak, z różnych względów, wahałam się i nie mogłam zdecydować się na zakup. 

      Po kilku miesiącach przemyśleń i westchnień nad ruchowymi możliwościami wspomnianej serii, jak również po cierpliwym i jednocześnie owocnym czekaniu na jakąś obniżkę cen, udało mi się wreszcie podjąć decyzję i zdobyć tytułową pannę. :-) Co więcej... Na owej pannie się nie skończyło... i przypuszczam, że w końcowym rezultacie skompletuję całą serię, łącznie z najnowszym wypustem, który żółwim tempem podąża w stronę Polski . :D Jednak to już temat na inny post ;-) 

Tyle w ramach wstępu...
Przejdźmy do sedna!

      Neko to panienka bardzo ułożona, cierpliwa, cicha i przy tym niezwykle sympatyczna - wymarzona lalkowa towarzyszka podróży. Można być pewnym, że nie ucieknie z torby, kiedy będziemy wyjmować ważne dokumenty. Można być pewnym, że przy odprawie na lotnisku nie przemyci jakiegoś niepożądanego przedmiotu... Można być pewnym, że cierpliwie zniesie wielogodzinny lot, zamknięta w bagażu podręcznym. Tak...  Nasza Neko... Całkowite przeciwieństwo Ashy... 

Z ciężkim sercem żegnałam się więc z tą drugą, która po raz kolejny dała upust swojemu niezadowoleniu, jazgocząc i protestując... 

To ona przecież chciała siedzieć zamknięta w ciemnej w torbie
To ona przecież chciała być prześwietlana rentgenem na lotnisku
To ona wreszcie egzotyczną urodą pasowała do miejsca, 
w które ja - taka okrutna - zabierałam Neko!!! 


      Fakt, to ostatnie przemawiało na korzyść Ashy..., ale będę szczera: Asha nie dorosła jeszcze emocjonalnie do podróży! Koniec i kropka! Może za rok, dwa... Dziewczyna trochę okrzepnie... Nabierze dystansu do siebie... Kto wie?!

***
Tymczasem Neko i ja dotarłyśmy na miejsce całe i zdrowe. 


A ponieważ moja mała towarzyszka podróży,
była w tym odległym miejscu pierwszy raz, 
dałam jej trochę wolnego czasu na zapoznanie się z terenem. 

Początkowo była bardzo ostrożna i niepewna.


Kiedy jednak oswoiła się z upałem, krajobrazami i nieznanym jej językiem,
zrobiła się bardziej swobodna. 
Bez obaw wdrapywała się na rozmaite rośliny, 
z których mogła obserwować otaczającą przyrodę południowego Egiptu.


Najbardziej spodobały jej się kwiaty. Szepnęłam jej cicho, że to hibiskusy.


Neko wspinała się także po różnych skałach i skałkach...

...aż wreszcie dotarła nad morze...


Odnoszę wrażenie, że tak duża przestrzeń trochę ją przytłaczała, 
ale też jednocześnie zafascynowała


Po wielogodzinnym marszu, potrzebowała w końcu odpoczynku.
Krawężniki w Egipcie spełniają doskonale funkcję ulicznego siedziska... 


...choć przycupnąć można było wszędzie 
- dla takiej małej panny to przecież żaden problem.


Tak minął pierwszy dzień...
A kolejne dni przyniosły nowe doświadczenia i obrazy, 
które Neko chłonęła zachłannie, niczym okoliczne gąbki morską wodę.


Podczas podróży na północ, zatrzymałyśmy się w miejscowości El Quseir.

Jakież byłyśmy zdziwione, 
kiedy w okolicznym sklepie znalazłyśmy szisze i inne akcesoria w rozmiarach lalkowych


Niestety dość drogie, a na targowanie się do upadłego nie było czasu.
Jednak jeszcze tam wrócimy... Szisze nie uciekną...

***
Dni mijały leniwie i beztrosko


A po powrocie do Polski, Neko usiadła wśród innych lalek
i opowiadała, opowiadała, opowiadała...

Nawet Asha przysłuchiwała się tym opowieściom,
zapominając, że w zasadzie powinna być nadal obrażona...

__________________________________

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!
___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *