O tym przeczytacie na blogu...

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym, podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Wykorzystujesz mój pomysł na lalkowy gadżet i pokazujesz efekt w sieci? Bardzo się cieszę, choć nie ukrywam, że będzie mi miło, jeśli podasz źródło, z którego korzystałeś. Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

sobota, 30 lipca 2016

Krótki post o okrąglinkach i hobbystycznych wątpliwościach

      



      Kilka dni temu, w Carrefourze, ujrzałam kolejną okrąglinkę z serii Fashionistas 2016. Była tam zresztą nie tylko ona. Ujrzałam wysokie panny nr 28 i nr 21, niską nr 23 i azjatkę nr 19, jak też inne, znane z pierwszego, tegorocznego wypustu tych lalek. A ponieważ ich cena była obniżona do takiej kwoty, która mnie w miarę satysfakcjonuje (39,99zł), postanowiłam złapać niebieskowłosą pannę ciałkowego typu curvy. 


      To moja druga okrąglinka.
Jak widać, poza włosami oraz innymi moldami twarzy, ich ciałka także odrobinę się różnią.

Po pierwsze poróżnia je ułożenie rąk.

Po drugie mają inne stópki 
- jedna ma dostosowane do bucików na obcasie, druga do płaskich

No i kolorystycznie - to także dwa różne odcienie lalkowej skóry
      
      W planie miałam skompletowanie wszystkich panien typu "curvy" (w sumie 4 lalki), teraz jednak mam pewne wątpliwości... Laleczki, owszem, podobają mi się - ich ciałkami jestem optycznie zachwycona. Uważam, że każda ma sympatyczną buźkę, w dodatku o innym moldzie, co również bardzo mi się podoba. Jednak jest pewna sprawa, która zniechęca mnie do zakupu kolejnych lalek. A mianowicie: klejotok.

Tak, niestety... 
Glutoklejak maksymalny...

      Po zakupie blondyneczki, byłam z niej bardzo zadowolona. Nie wiem, czy pamiętacie, ale niepokoiła mnie jedynie jej twarda główka... Wtedy jednakże oznak klejotoku nie stwierdzałam. Miała śliczne, delikatne, sypkie włosięta..., była urocza. 

Dzisiaj jednak, chcąc porównać obie panny, wzięłam do ręki dziewczę blondi i... zbladłam. Po kilku miesiącach od zakupu, klej wreszcie zaczyna dawać o sobie znać...


Na fotce może tego tak bardzo nie widać, ale możecie mi wierzyć, że jej włoski, od spodniej części głowy, zrobiły się nieprzyjemne w dotyku, lepkie... Jak sami wiecie, to nie wróży dobrze... :-(

Okrąglinka niebieskowłosa ma śliczne upierzenie, miękkie..., stosunkowo gęste włoski..., ale czy z czasem nie podzielą one losu włosków blondyny? Tego właśnie nie wiem..., bo ta dzisiejsza panna ma również głowę twardą. To mnie zniechęca... Mam dokładać Mattelowi kolejne złotówki do jego nieprzemyślanych (a może przemyślanych?) wytworów? Powiem szczerze, że nie mam na to ochoty. Bardzo szkoda..., bo tak mi się te panny podobały... Ech... Muszę się przespać z tym tematem... 

Miłego weekendu!

czwartek, 28 lipca 2016

Naukowo - badawcze cele lalkowania

      Odkąd "po dorosłemu" zaczęłam lalkować, lubię poszerzać swoją wiedzę o nowe typy lalkowych ciałek. Zawsze fascynują mnie zastosowane rozwiązania techniczne i ich faktyczna funkcjonalność. Jeśli trafia się okazja nabycia czegoś, czego wcześniej nie znałam, wykorzystuję tę okazję natychmiastowo. Do takich okazji niewątpliwie należą sklepowe przeceny, które bardzo lubię śledzić. W ramach jednej z nich nabyłam tę oto pannę:

Laleczka stała samotnie w zakurzonym pudełku,
a jego nalepka, zwróciła moją uwagę:


A ponieważ podejrzałam przez plastikową szybkę, że jej ciałko jest ruchome, 
postanowiłam podejść do panny w sposób badawczy i nabyć wspomnianą.


Laleczkę wyprodukowano kilka lat temu (data na pudelku: 2011), 
 i pochodzi ona z dawnego wypustu serii: I Can Be : Team Olympic.
Prezentowana panienka to wg producenta Mistrzyni Gimnastyki.


Poza strojem i butami "japonkami"
(które, nawiasem mówiąc, bardzo mi się podobają)
posiada także puchar i szarfę 
(różu, dlaczegóż ciebie tu tak wiele?)

Na ubranku widać liczbę: 59, co moim skromnym zdaniem nawiązuje do roku, 
w którym to jej babka - pierwsza Barbie - zadebiutowała na nowojorskich targach zabawek 

Jej ciałko nie jest wprawdzie sztywnym patykiem, 
jednak po doświadczeniu z ciałkami panien Made to Move, czy nawet dawnych artykułowanych fashionistek, wydaje mi się ono dość toporne w obsłudze. Bardzo brakuje mi ruchomych nadgarstków oraz większych możliwości stawu łokciowego. Cóż, człowiek przyzwyczaja się do dobrodziejstw lalkowych nowości.


Jak informują obrazki na etykiecie pudełka oraz wieści w Internecie, w tej sportowej serii można było nabyć lalki, prezentujące jeszcze inne dziedziny sportu, między innymi: tenisistkę, biegaczkę, czy pływaczkę. 
O dziwo pływaczka, jako jedyna prezentuje się bez ruchomych stawów łokciowych i kolanowych.
To bardzo mnie zdziwiło...


Kiedy jednak podejrzałam filmik <KLIK> promujący tę serię, okazało się, że pływaczka miała zamontowany w rękach mechanizm, dzięki któremu rzeczywiście pływała w wodzie... 
No i... miała równie ruchliwego pieska ;-) 
Powiem szczerze, że z chęcią przetestowałabym to pływające, lalkowe i psie ciałko... 

Ale wracając do naszej Gimnastyczki...

To sympatyczna laleczka. Polubiłam ją.
A cel badawczy został zrealizowany: mam nową wiedzę o kolejnym ciałku ;-)

Czy i Wam zdarza się nabyć lalkę, tylko po to, żeby poznać tajniki jej ciałka?

SERDECZNOŚCI ŚLĘ!

sobota, 23 lipca 2016

Poddałam się... Asha wygrała

      Nic co ludzkie nie umknie żadnej lalce. Lalkowe panny posiadają wyostrzone zmysły, które w ułamku sekundy wychwycą wszystkie nasze plany i zamierzenia. Niestety, musimy pogodzić się z tym, że kiedy tylko lalkowanie wkroczy w naszą dorosłość, lalki okręcą nas sobie solidnie wokół swoich małych, plastikowych paluszków. ONE NIE SĄ NASZE - TO MY JESTEŚMY ICH. Prawie jak z kotami ;-) 

Zarzekałam się, że mojej Ashy nie wezmę na razie na żadną wyprawę... 

[Temu, kto pierwszy raz wizytuje mój blog, nadmienię, 
że wspomniana panna ma dość ciężki lalkowy charakter]

Asha lubi postawić na swoim, a ja... (no cóż było robić) poddałam się. 
I najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie żałuję! :D
Ach, gdzież się podział mój autorytet?!
Przepadł z kretesem, Asha wygrała. 

      A zaczęło się od tego, że rzeczona panna ukryła się w mojej torbie, zapewne instynktownie wyczuwając, że kolejna rodzinna wyprawa nabiera mocy i zrealizuje się dość szybko.


Czy scalenie z chusteczkami higienicznymi to doskonały sposób na kamuflaż? 
Można na ten temat dyskutować... Fakt pozostaje jednak faktem, że zadziałało... 
O dziwo panna wytrzymała wiele godzin bez narzekania, marudzenia i innych typowo ashowych wyskoków, siedząc cicho w torbie i miętosząc wspomniane chusteczki. 
 Czegóż to lalki nie zrobią, żeby tylko osiągnąć swój cel... 
Okazuje się, że kiedy się czegoś bardzo pragnie, 
można zapanować także nad swoim trudnym charakterem... 

Po wielu godzinach oczekiwania na spóźniony samolot i następnie kilku godzinach lotu, moja rodzina, wraz z Ashą, dotarła na miejsce.


Satysfakcja z osiągniętego podstępem celu była ogromna.
Jednak widoki, jakie Asha mogła podziwiać, tak ją zszokowały, 
że wszelka butność, jaka mogłaby się pojawić wskutek osiągnięcia zamierzonego celu, została zniwelowana. 
Panna skupiła się na chłonięciu przepięknych krajobrazów
całym swoim lalkowym jestestwem.


Trzeba przyznać, że Asha wykazała się bardzo silną wolą 
i pokazała, że potrafi odpowiednio się zachować. 
Wygląda na to, że chyba ją zlekceważyłam 
i zbyt pochopnie osądziłam jej lalkowe możliwości adaptacyjne ;-)


Laleczka okazała się świetną, plenerową modelką,
budząc zachwyt wśród męskiej części tureckiej społeczności 
 ;-)

Panna była pod wrażeniem drzew, owoców, kwiatów, ptaków...




Wszechobecne cykady także nie umknęły naszej uwadze.
Trzeba przyznać, że mieliśmy szczęście, ponieważ w tym stadium rozwojowym,
cykady pojawiają się raz na jakieś 13 bądź 17 lat. 
Wraz z Ashą dostąpiliśmy zatem zaszczytu obserwacji cykadowych godów.
(należy nadmienić, że nie są to ciche zaloty)

Codzienne zwiedzanie miasta było równie przyjemne.


Czas mijał szybko, a nasza Asha zdobyła sporo wiedzy podczas tej podróży. 
Ja również - spojrzałam na Ashę nie tylko jak na rozhisteryzowaną rajfurkę...,
ale również jak na pannę, która potrafi być rozsądną (jeśli tylko chce).

POZDRAWIAMY 
WAS
KOCHANI!


poniedziałek, 4 lipca 2016

Czarno - biało z Kupidynką

      Nowy tydzień niespodziewanie rozpoczęłam przywitaniem w domostwie panny Kupidynki, Córki Erosa. Spotkałam ją przypadkowo w Pepco, kiedy to w uniesieniu wakacyjnym nabywałam krzesełka plażowe. Dziewczynka stała sama, smutna na półce i w dodatku w stosunkowo niskiej cenie (39,99zł). Postanowiłam więc, że oto nadszedł moment realizacji kolejnego planu z listy życzeń. 

      Panna figurowała na mojej wishliście od jakiegoś czasu. Co prawda nie była postacią "pierwszej potrzeby", ale gdzieś tam snułam wizję fotek i historyjek z jej udziałem... Pomimo cukierkowatego wyglądu oraz przesycenia różem do granic możliwości, nie wiedzieć dlaczego, wydała mi się postacią godną posiadania...

      No i jest, wdzięczy się dumnie na półce. Jednak zanim ją tam umieściłam, pozwoliła się sfotografować ;-) Zapraszam do oględzin ;-)


Czy wiedzieliście, że Kupidynka ma w malunku oka maleńkie serduszko?

To ewidentnie laleczka napełniona pozytywną energią. 
Wszak rozsyła MIŁOŚĆ!

I stara się pomóc przyjaciołom w kłopotach...

W dodatku sama w sobie jest śliczna

Ot, Kupidynek

Miłego tygodnia!
I duuużo miłości! 
________________________________

Cieszę się, że entuzjastycznie przyjęliście pomysł z zakładką

:-)

Na mój adres mailowy dotarły już pierwsze propozycje działania!
Autorka bloga Happy After Blog
którą zapewne znacie z wielu niekonwencjonalnych pomysłów na lalkowanie, 
postanowiła podzielić się z Wami fotkami swoich przydasiów i opisem ich wykorzystania!
Już wkrótce załączę Jej pomysły do wspomnianej wyżej zakładki.
Zachęcam pozostałe osoby do dzielenia się swoimi odkryciami.
Serdeczności!


___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *