O tym przeczytacie na blogu...

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym, podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Wykorzystujesz mój pomysł na lalkowy gadżet i pokazujesz efekt w sieci? Bardzo się cieszę, choć nie ukrywam, że będzie mi miło, jeśli podasz źródło, z którego korzystałeś. Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

piątek, 25 listopada 2016

Nigdy nie trać nadziei...

      Mniej więcej dwa tygodnie trwała lalkowa posucha w moim ulubionym ciucholandzie, co niewątpliwie porządnie mnie zmartwiło... :D Trzeba przyznać, że człowiek bardzo łatwo przywiązuje się do pewnego rytmu, szczególnie, kiedy ów powtarzający się ciąg zdarzeń i sytuacji daje ogrom lalkowej radości. A tutaj, systematyczne łowy zostały przecięte ostrym nożem nieokreślonego sprawcy! Jakże w takiej sytuacji nie czuć pewnego dyskomfortu psychicznego... No jak?!

Cóż tu dłużej owijać w bawełnę - obawiałam się, 
że moje jesienne, kilkuzłotowe szaleństwo zakupowe,
zakończyło się definitywnie...

I nagle, przedwczoraj, los chyba zlitował się nad smutną Ayą, bo w koszu pełnym klocków, pluszaków i samochodzików dojrzałam te oto stopy:


Ich wielkość sugerowała twór postury barbiowatych, 
zatem zintensyfikowałam wygrzebywanie... 

I...
pojawili się oni: 


Pan Lal to Ken Fashion Fever z 2008 roku (wersja Winter),
który w oryginale wyglądał tak:


W identyfikacji Lalka pomogła mi Pani Agnieszka P., 
znana wśród niektórych jako Agnieszka z Rubinowego Domu.
Dziękuję raz jeszcze za pomoc!
Panem zajmę się innym razem :-) 


Dzisiaj natomiast zaprezentuję Wam pannę:
Mel B.

Wiem, że niektórzy z Was ją znają.
Jestem przekonana, że już ją widziałam na którymś z Waszych blogów.
Pozwólcie jednak, że dodam parę słów o niej
(dla tych z Was, którzy widzą pannę pierwszy raz)

Mel B. została wyprodukowana w 1997 roku przez firmę Galoob.
(Sygnatura na ciałku: 97 GTI)

Firmę tę, jakieś 17 lat temu 
- po rozmaitych przepychankach prawnych - 
wchłonęło znane Wam Hasbro.

W oryginale panna wyglądała najprawdopodobniej tak, jak poniżej na zdjęciu
- choć nadal mam małe wątpliwości...

Na fotce nie widzę bowiem dokładnie łączenia w łokciu - a takie ma moja panna.
Z kolei moja lalka ma doskonale widoczny ślad po wężowej bransoletce/obręczy,
co sugeruje tę właśnie serię. 

Patrzę także na tatuaż... 
Na foce pudełkowej jest wyżej umiejscowiony, niż u mojej Melki...
I bądź tutaj mądrym...


edit:

Podejrzewałam przez chwilę również, że moja lalka może pochodzić z serii
Concert Collection

Czerwone pasemka z tyłu głowy, takie samo ciałko...,
jednak ta panna poniżej nie ma na ramieniu wężowej obręczy...


 http://d2ydh70d4b5xgv.cloudfront.net/images/c/8/1998-spice-girls-concert-collection-scary-spice-mel-b-doll-by-galoob-97bac93f7e0e8253b6936b7fd3ca9a1e.jpg


http://image.top1price.com/OlLpCRaJQYod3AKRdQ0zT43vG6g=/product_images/full/3ceb8b00737ce003ebdd7e44af26d7f45eb3dd8a/spice-girls-concert-collection-mel-b-scary-spice-doll-by-spice-girls.jpg

Ech...

W każdym razie, jak sami widzicie, była to linia lalek,
które wyglądem i strojem nawiązywały do wokalistek
popularnego niegdyś zespołu: Spice Girls

Na razie trzymam się wersji,
że moja panna pochodzi z pierwszej serii tych lalek: Girl Power.
Jeśli jednak dowiem się czegoś nowego, zedytuję wpis.

Pozostałe serie to:

"On Tour"
"Superstar Collection"
"Concert Collection"
"Spice It Up 1!"
"On Stage"
"Spice It Up! 2"

Oraz serie wydawane już pod szyldem Hasbro:

"Viva Forever 1"
"Viva Forever 2"
"Millennium Tour Collection"
 

Myślę, że to ciekawa panna, choć pewnie można długo dyskutować 
nad jej faktycznym podobieństwem do ludzkiej Mel B.

 https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/ed/6e/d7/ed6ed7b7d3272203bafd3b05b4e210fe.jpg

 Niemniej jednak bardzo się cieszę, że mam ją w swoim lalkowym gronie!

Trzy powody tej radości:
  • bardzo niska cena lalki
  • panna jest ciemnoskóra (a takie - jak wiecie - uwielbiam)
  • jeszcze takiej nie miałam...

Wykonano ją solidnie i ma ciekawe ciałko:
  • nogi gumowe, zginane w kolanach na "klik"
  • artykulacja pod biustem 
  • ręce, które niby się nie zginają w łokciach, ale mimo to w pewnym stopniu są ruchome w "stawie łokciowym", ponieważ w tym miejscu jest połączenie, które umożliwia im skręt na boki.


Strój mojej lalki to także jakieś ciucholandowe nabytki,
przyodziane jedynie przejściowo.
Mam nadzieję, że oddałam nim zarówno specyfikę upodobań
wokalistek zespołu Spice Girls, jak też ówczesny trend modowy :D

Planuję uszycie ubranka, które przypominałoby jej pudełkowy oryginał. 


 Lalkowa Mel B. ma na brzuszku tatuaż, wzorowany na tatuażu ludzkiej piosenkarki.
Bardzo mi się on podoba :-)


Lalka najwyraźniej bardzo dobrze czuje się w swoim ciele :-)
Wygląda na bardzo pewną siebie...

Trzeba przyznać, że ten jej uśmiech jest jakiś taki... dziwny,
żeby nie rzec: z lekka przerażający? :D 

No, ale w każdym razie owa Mel B. to element światowej lalkowej historii
i naprawdę miło wiedzieć, że dałam za nią jedynie około 5 zł 
(za Kena i Mel B. zapłaciłam łącznie 10,88zł)

***
Pozdrawiam Was, życząc spokojnego weekendu
i lalkowego odpoczynku!

PS: Wszystkiego Misiowego z okazji Dnia Pluszowego Misia





niedziela, 20 listopada 2016

Wyszywana Kosmitka


      Przedstawiam Wam dzisiaj panienkę Kucyka - Klonika made in China ;-)
:-) 


      Kupiłam ją kiedyś w ciucholandzie za złotówkę, właściwie sama nie wiem dlaczego... Może dlatego, że tak przymilnie na mnie patrzyła..., a może zwyczajnie lalkowo zgłupiałam   


      W każdym razie, miała bardzo rzadkie włoski i częściowo wyskubane z tyłu główki. Podczas mycia wylazły całkowicie. Była łysa. Postanowiłam ją jakoś owłosić, a że włosków nie miałam - jedynie niewielką ilość fioletowego sznurka, to wyszło to, co wyszło. 

Z racji małej ilości sznurka, nie mogłam wszyć jej włosków w zwyczajny sposób.
Dlatego postanowiłam wyszyć jej na głowie rozmaite pętelki, 
a z tego co zostało, zrobiłam warkoczyki.



      Dodałam jej sukienkę, 
którą swego czasu przytaszczyłam za kilkadziesiąt groszy również z ciuchów. 

No i jest...

Kosmitka 


Szału nie ma, ale ją lubię
 Miłego tygodnia i znośnego poniedziałku!

piątek, 18 listopada 2016

O dwóch takich, co skarbu szukały...

     Kto posiada dzieci, bądź w jakikolwiek sposób ma z nimi styczność, wie doskonale, że kwestia sprzątania zabawek potrafi niekiedy urosnąć do rangi problemu międzygalaktycznej potęgi. Owszem, młodociani podopieczni wielokrotnie chcą sprzątać, a przynajmniej pierwotnie mają taki zamiar, rzeczywistość jednak - cóż tu dużo mówić - bardzo często weryfikuje ich postanowienia...


Zdarza się także odpoczynek od odpoczynku...
Wszak strategia organizacyjna wyczerpuje...


Dlatego, kiedy wreszcie następuje przełom,
kiedy coś drgnie, sugerując pozytywne efekty naszych oddziaływań wychowawczych... 
Triumfujemy!
No może nie do końca, ale przynajmniej częściowo osiągamy
jakiś EFEKT.


Efekt, może niekoniecznie słyszalny, ale przynajmniej widoczny gołym okiem.
To przecież cieszy, prawda?


I choć zdarzają się po drodze nieprzewidziane sytuacje...


... które przyprawiają nas o przejściowe odczucie porażki...


...czy zwyczajnie złości...


To jednak chyba z naszymi pociechami nie jest aż tak do końca źle...
Znają magiczne słowo:
PRZEPRASZAM


Skoro jesteśmy już przy magii to wiadomo, że Świat Fantazji nadal czai się w ukryciu...


Co w końcowym rezultacie ma swoje plusy...
(pomijając totalny rozgardiasz w międzyczasie...)





Potrzeby naszych milusińskich są często jedynie z pozoru dość przyziemne...
Wielokrotnie ukryte jest w nich drugie dno, które ujawni się później...


Tak naprawdę one podświadomie wiedzą, co jest ważne w życiu.



Naszym najwspanialszym skarbem są nasze najpiękniejsze wspomnienia.
Nawet dzieciaki są tego świadome
(a przynajmniej, w pewnym momencie swojego życia, dostępują olśnienia)




Mam wiele miłych wspomnień, takich maleńkich, wspaniałych skarbów, 
które rozjaśniają prozę codziennego dorosłego życia.

Jednym z tych skarbów (i w dodatku niespodziewanym)
jesteście Wy Moi Drodzy Lalkowi Pasjonaci!

 Rok temu, w połowie listopada, założyłam tego bloga 
i nawet nie byłam świadoma ilu Cudownych Ludzi poznam, 
ile miłych chwil i przygód przeżyję,
ilu rzeczy się nauczę i jak bardzo się rozwinę - pod wieloma względami.

Dziękuję, że jesteście tutaj, 
że komentujecie, dzielicie się swoją wiedzą i doświadczeniami,
dodajecie motywacji do działania, 
emanujecie pozytywną lalkową i zwyczajnie ludzką energią. 

Bez Was ten blog byłby tylko zimnymi literkami 
w przestrzeni fal i kabelków...

Dziękuję



I życzę Wam równie niezapomnianych wspomnień
(w tym lalkowo - blogowych)!


Weekednujcie!
Wszak to już czas!

Uściski!

_____________________________

Do celów niniejszego postu wykorzystałam:

sobota, 12 listopada 2016

Lalkowy kredens

      Wolne dni... 
Jakże ich nie lubić?! 

      Każda wolna chwila, sprzyjająca lalkowaniu, jest na wagę złota. Ten dreszczyk emocji, jaki promieniuje po całym naszym ciele, zawsze wtedy, kiedy sprawdzamy kalendarz, poszukując świąt i innych okoliczności łagodzących, ułatwiających nam kontakt z ukochanym hobby... Znacie to, prawda? I jeszcze ten moment, gdy okazuje się, że upragniony czas wolności nastąpi niebawem... Ach... Cóż więcej pisać, każdy to zna...

Obecny długi weekend nastroił mnie zatem bardzo pozytywnie i twórczo. Podjęłam się pewnego osobistego wyzwania, które już od dłuższego czasu zaprzątało moje myśli.

      Jak to dobrze, że zdążyłam się wcześniej zaopatrzyć w kolejny arkusz papieru ściernego! Wszak weny nie można zmarnować, kiedy już do nas przychodzi. :-)

Powstał kolejny lalkowy mebelek! 
Tym razem kredens:



Takie dłubanie przy patyczkach niesamowicie odpręża, 
a kiedy wreszcie kończymy zaplanowaną czynność, 
świadomość jej ukończenia, daje naprawdę ogromną satysfakcję. :-)

      Spędziłam przy pracy praktycznie dwa dni i choć zabawa była świetna, to powiem Wam, że chyba wystarczająco "sycąca", żeby na jakiś czas odpocząć od tych dłubaninek. Cóż, moja cierpliwość, przy całej wspomnianej wcześniej przyjemnej otoczce, została - mówiąc wprost - wystawiona na próbę. 

Na omawiany mebelek zużyłam ponad 50 patyczków i w zasadzie prawie drugie tyle wykałaczek, plus kilka patyczków do szaszłyków. Kiedy pomyślę teraz o ewentualnym ponownym sklejaniu wszystkich drewnianych elementów, czuję odrzut na kilka kilometrów... 


No, ale ważne, że podołałam i bardzo mnie to cieszy.

 A mebelek przetestowały już wszelkie ustrojstwa zabawkowe ;-)


No i oczywiście, moje nowe panny,
które - korzystając z okazji - pozwalam sobie dzisiaj przedstawić


Jak widać panny pogrążone są w rozmowie, 
więc, żeby im nie przeszkadzać,
powiem Wam tylko:

MIŁEGO WEEKENDU!
____________________

Edit:
I jeszcze coś dla Szarej Sowy!
Szara Sówko, pytałaś w komentarzu o sposób umocowania drzwi przy kredensie.
Otóż, wygląda to tak:
Na razie materiałem mocującym jest... pasek tekturki.
Z czasem planuję jednak zamontować prawdziwe zawiaski.
Najpierw jednak muszę gdzieś takowe maleństwa kupić, 
bądź jakoś samodzielnie wyprodukować. 
W każdym razie na pewno pokażę efekt, kiedy coś zmienię w tej kwestii :-)
Pozdrawiam!
___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *