O tym przeczytacie na blogu...

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym, podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Wykorzystujesz mój pomysł na lalkowy gadżet i pokazujesz efekt w sieci? Bardzo się cieszę, choć nie ukrywam, że będzie mi miło, jeśli podasz źródło, z którego korzystałeś. Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

sobota, 12 marca 2016

Ruda Asha

      Od dawna wahałam się, czy kupić tę pannę, czy też sobie darować ową przyjemność... Kiedy kilka miesięcy temu oglądałam ją w mattelowskich reklamach, zdecydowanie zwróciła moją uwagę (zaraz po pannie ciemnoskórej). Pomyślałam wtedy, że jest ciekawa, zarówno ze względu na kolor włosów (który u lalek bardzo lubię), jak też z racji pieprzyków na twarzy... 

      Pierwszy raz "na żywo" spotkałam tę pannę przy okazji kupowania kędzierzawej, ciemnoskórej fashionistki (Fancy Flowers) - wtedy tytułowa Ruda Asha nie wywarła na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia. Co więcej, powiem szczerze i bezwzględnie okrutnie, że wydała mi się wręcz brzydka mało atrakcyjna wizualnie. ;) Zrezygnowałam z niej, wykreślając z listy życzeń. Jednak mijały tygodnie... i moje myśli wędrowały ku zlekceważonej pannie... W dodatku moja Fantazyjna Asha, zaczęła natrętnie marudzić, że marzy o wiernej towarzyszce jej fantazyjnych podróży... 

"Powiem, powiem czemu
Pragnę poznać jakąś duszę pokrewną
Jestem drzewem więdnącym bez skargi
Czekającym na deszcze z nadzieją!
"


No i kupiłam...
Rudą Ashę


Mając takie pomocnice jak Frankie i Toralei, 
które ochoczo pomogły Rudej w zdjęciu tej uciążliwie bezzapięciowej sukienki,
mogłam wreszcie obejrzeć ciałko nowej pannicy.
(tak między nami pisząc,
Frankie właściwie chciała pokazać swoją najnowszą fryzurę,
a Toralei uwielbia być w centrum zainteresowania...
- stąd taka aktywność... )

Dzięki temu, namacalnie oraz naocznie, dostrzegłam zmiany,
głośno zapowiadane przez firmę Mattel. 
Panna faktycznie ma trochę inne proporcje od chociażby zeszłorocznych fashionistek.
Jest szersza w talii oraz ma grubsze uda.
Ramiona z kolei ma węższe.

[Wybaczcie jakość i ziarnistość fotek...
- niestety moje sprzęty nadal strajkują...]

Po obejrzeniu Rudej i ponownym ubraniu jej w sukienkę, 
wreszcie dopuściłam do niej Fantazyjną Ashę.
Dziewczyna wprost przebierała nogami z radości i chęci poznania nowej koleżanki!

No, a kiedy dziewczyny usiadły razem...
To już chyba możecie się domyślić, co było dalej...

Od razu się zaprzyjaźniły... To oczywiste!
Pierwszym, ważnym szczegółem, który ośmielił obie panny, 
był ulubiony kolor: turkusowy.

Ale dodam coś jeszcze...
One coś knują... Jestem o tym przekonana...
Hmmm...

Ciekawe co wymyślą...
Bać się?
Jak myślicie?
:D

sobota, 5 marca 2016

Stała tendencja...

      Kiedy kilka wpisów temu, prezentowałam Wam pannę Frankie, byłam przekonana, że inne monsterki tego typu (czytaj: lalka + stojak + drobne akcesoria) raczej u mnie nie zagoszczą, mimo że bardzo polubiłam monsterkowy świat (krainę bezgranicznie fantazyjnych stworzeń, z których wiele wpisanych miałam na listę życzeń). Pogodziłam się już z myślą, że nie wszystko jest dla mnie cenowo dostępne, że nie można mieć wszystkiego, że... hmmm... 

      Jakiż los potrafi być przewrotny! Zwykłe zakupy w markecie potrafią przynieść wiele radości! Szczególnie, kiedy wybieramy się tam po stałe sprawunki, a przychodzimy z niespodzianką, której nawet w najśmielszych snach, byśmy się nie spodziewali. :) Wspominałam już kiedyś, że Opatrzność czuwa nad lalkarzami? Zdaje się, że tak... No i wygląda na to, że jest to stała tendencja - szczególnie wtedy, kiedy lalkolub godzi się z faktem, iż dana lalka do niego nie trafi. 

Ta stała tendencja, chroniąca lalkowych entuzjastów, 
podarowała mi dzisiaj trzy panny. 
Każdą za 29,99zł
- przy czym dwie "stojakowe".

Oto one :)

Od dawna podziwiałam te panny zarówno w Internecie, jak też w okolicznych sklepach.
Zapisane były na mojej liście życzeń (marzeń i wyrzeczeń...)

No i są! 
Lagoona Blue, Toralei, Lorna McNessie

Najpierw nieśmiało oglądały nowy dom, 
a później - jak to monsterki - zaczęły rozrabiać.

Coś mi się wydaje, że zaprzyjaźnią się z Ashą...
Ich podejście do aktywności dnia codziennego
wydaje się być bardzo zbliżone do poglądów wspomnianej panny.
[eliminowanie nudy to podstawa...]

Zastanawiam się, czy drogą podobnego wsparcia opatrzności trafi kiedyś do mnie
malutki skrzacik RealPuki Soso...?
Hmmm...

Pozdrawiam Was!
Miłego weekendu!

czwartek, 3 marca 2016

Skrzypce - tutorial

Kochani!
Króciutka informacja dla zainteresowanych tematem 
lalkowych instrumentów strunowych z tektury

Właśnie zaktualizowałam zakładkę
dodając do niej obiecany wczoraj
TUTORIAL.

Zapraszam do zapoznania się z jego treścią.
Mam nadzieję, że napisałam to wszystko w sposób zrozumiały.
Gdyby pojawiły się jakieś wątpliwości, bądź dodatkowe pytania
- DAJCIE ZNAĆ!

Pozdrawiam! 

środa, 2 marca 2016

Skrzypce

      Od dawna planowałam wykonanie kolejnego instrumentu barbiowego, ale wiecznie brakowało mi czasu, mobilizacji, bądź - jak mi się wydawało - materiałów. Ostatnie zasoby tekturowych resztek zużyłam przecież na gitarę, a kupować nowych bloków, tylko ze względu na szarą okładkę, zwyczajnie nie chciałam. Jednak, kiedy człowiek poczuje potrzebę działania, do głowy szybko przychodzą rozwiązania zaistniałego problemu. 

To, co postanowiłam wykorzystać, każdy z Was ma w domu...

Wystarczyło tylko rozciąć zaprezentowane rolki i skleić je ze sobą...
Po odczekaniu kilkunastu minut, powstała gruba, pierwszorzędna tektura,
która stała się podstawą do wykonania kolejnego instrumentu.

I w ten sposób, po wielu godzinach pracy, powstały te oto skrzypce:

Poza tekturką, wykorzystałam patyczek do szaszłyków, nitkę oraz kilka szpilek.
Tradycyjnie używałam kleju Wikolu/ Magica, jak również miejscowo kleju typu "Kropelka".
Całość pomalowana akrylami.

Jutro, postaram się zaktualizować zakładkę  "Coś z niczego...", 
dodając tutorial, dotyczący powstania owego instrumentu.

Chciałabym również wykonać jeszcze fotki w świetle dziennym,
uwieczniając lepiej szczegóły omawianego gadżetu.
Te dzisiejsze bowiem były robione chwilę po ukończeniu działania,
wieczorem i na szybko - nie są zatem wybitnej jakości.

Jednakże najważniejsze jest to, że od dzisiaj, moje panny mogą 
nie tylko brzdękolić na gitarze, 
ale także grać kocią muzykę na skrzypcach... 

Coś mi się wydaje, że zapowiadają się bardzo ciekawe dni...

[Przy okazji dzielę się z Wami moją radością: 
wreszcie mam swoją, wymarzoną, ciemnoskórą Grace!]
[Asha, oczywiście marzy... Bardzo możliwe, że skrzypce nasunęły jej 
kolejne pomysły na zabawę i fantazyjne podróże...]


Pozdrawiam Was serdecznie!

___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *