O tym przeczytacie na blogu...

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym, podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Wykorzystujesz mój pomysł na lalkowy gadżet i pokazujesz efekt w sieci? Bardzo się cieszę, choć nie ukrywam, że będzie mi miło, jeśli podasz źródło, z którego korzystałeś. Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

sobota, 31 grudnia 2016

Happy New Year 2017

      Rok 2016 był dla mnie bardzo łaskawy i obfitował w wiele sytuacji oraz zdarzeń, które na długo pozostaną w mojej pamięci. Przez ostatnie 12 miesięcy zdobyłam nie tylko wiedzę na tematy okołolalkowe, ale także poznałam wielu wspaniałych ludzi oraz odwiedziłam niezwykłe miejsca, gdzie moja lalkowa pasja mogła się rozwijać. To był dobry rok i mam nadzieję, że ten nowy nie będzie gorszy. Mam nawet cichą nadzieję na "lepsze jutro", ale nie wymagajmy za wiele. Tego życzę także Wam Kochani! 

Oby nadchodzący rok nie był gorszy od wcześniejszego.
Aby spełniły się Wasze lalkowe marzenia. 
Aby lalkowanie dawało Wam radość i nadal  zabierało w świat magii, relaksu, odpoczynku. 

Szczęśliwego Nowego Roku 2017! 
Happy New Year 2017! 


      Życzenia pomogła mi złożyć panna Fashionistka nr 33. Nadal nie wymyśliłam dla niej imienia (ani Grace ani Mbili nie wchodzą w grę, bo już mam dwie panny, które tak określam i nie chcę tego powielać)... 

Może Wy macie jakiś pomysł na imię? Hę...?

     
      Jak zapewne zauważyliście, moja czerwonowłosa panienka dostała ode mnie nowy strój. Ubranko takie trochę na karnawał, trochę na Sylwestra... i trochę na występ w... cyrku :D Właściwie, wstępnie, to miały być ogrodniczki..., a później wyszedł kombinezon. Na szczęście mam jeszcze trochę tego materiału, więc może uszyję coś, co nada się na co dzień, a nie tylko od parady. :-) 

 
      Przydałaby się jakaś kurteczka, płaszczyk... Tylko, że tak trudno mi się szyje, kiedy materiał jest w kratkę. Kocham kratki, ale trzeba się nagimnastykować, żeby wzorek ładnie się ułożył - to już praca raczej dla wirtuozów krawiectwa. Niestety :-( 


      W każdym razie zabawa była przyjemna, tym bardziej, że już dość dawno moja maszyna stała, okrywając się systematycznie kurzem. Ciągle nie miałam czasu na szycie. 

No, ale od czego mamy zabawę sylwestrową! ;-) 


      Obie części ubranka (góra i dół) są ze sobą zszyte w pasie po lewej stronie. Zapinanie jest w przodzie - jeden zatrzask pod guziczkami w pasie i jeden zatrzask w lalkowym prawym boku, łączący pas częściowo z górą kombinezonu. 

Tył lalkowy wygląda tak:

Strój to dość paradny, ale i takie powinny się znajdować w lalkowej szafie.


Ech...

Odpoczywajcie po sylwestrowych atrakcjach! 
Miłej niedzieli! 
Uściski :-)

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Elfie buty...

      Święta dobiegają końca. Muszę stwierdzić, że o dziwo przez te trzy wolne dni odpoczęłam - ostatnio zdarzało się to bowiem dość rzadko :-) Długi weekend spędzony na spaniu, czytaniu książek, oglądaniu zaległości filmowych, rozmowach z najbliższymi i lalkowaniu! Żyć nie umierać :-) Chwytać dni - korzystać z nich! :-) Tak... Ale wszystko co piękne, kończy się szybko i od jutra ponowne wstawianie przed świtem. 

Zimą w Polsce funkcjonuję niczym bohaterka jednego z filmowych/książkowych romansideł - odnoszę wrażenie, że ciągle jest zmierzch, księżyc w nowiu, albo tuż przed świtem. To, co się dzieje w tzw. międzyczasie, zwykle mnie omija, bo wtedy jestem w pracy (a i wampirów w okolicy nie brakuje...) Ech... :D Zresztą, co tu więcej mówić - Wy to przecież znacie. :-) 

Ale przejdźmy do milszej kwestii - do lalkowania, 
bo przecież ono jest centralnym punktem tego bloga. 

      Siedząc wczoraj wieczorem i podziwiając Wasze świątecznie przyozdobione blogi, postanowiłam także pobawić się i zrobić coś okołolalkowego oraz niejako świątecznego. Pomysł rodził się w mojej głowie już od dłuższego czasu, choć efektem moich planowanych działań miało być w przyszłości coś zupełnie innego. Chciałam wykonać butki, które pasowałyby stylowo do stroju mojej szalonej Ashy:



jednak okres świąteczny rządzi się własnymi prawami, stąd zmodyfikowałam wstępne plany do aktualnych potrzeb i powstały...

elfie (elfowe?) butki

      Oklejanie papierem lalkowych stóp i modyfikowanie okleiny do takiego kształtu jak wyżej, okazało się naprawdę sporym wyzwaniem. 


      Musi minąć sporo czasu, żebym zdecydowała się ponownie na taką zabawę i w rezultacie zrobiła wreszcie stosowne buty dla Ashy. Powiem szczerze, że wczorajsza praca trochę mnie wykończyła. W każdym razie doświadczenie w formowaniu długiego, papierowego "nosa" już mam, więc przejawiam nadzieję, że za jakiś czas - kiedy już ochłonę - przystąpię do działania. 

Prezentowane dzisiaj butki to takie obuwie z przymrużeniem oka - niby łatwo się wkładają na lalkową stopę i tak samo z niej schodzą, jednak nie nadają się do intensywnego użytku. Ot, raz na rok i wystarczy :D Biała, strukturalna pasta akrylowa, którą użyłam i która pełni funkcję atrapy futerka i pomponików jest świetnym, wygodnym i plastycznym materiałem, ale nie czarujmy się - ma prawo się kruszyć i przypuszczam, że tak właśnie będzie, choć na razie jest twarda niczym skała.


      Do malowania butków na kolor zielony, użyłam mieszanki akrylu i wspomnianej pasty, żeby nadać delikatną fakturę. Na koniec pomalowałam butki jeszcze złotą farbą transparentną, która osiadła na grudkach pasty dając złotawy połysk. 


      Ogólnie trzeba się naprawdę postarać, żeby te buty zepsuć, ale jest to wykonalne (głównie ze względu na białe dodatki z pasty), stąd akurat tych moich butków nie polecam do zabawy dzieciom. Zawsze też można użyć zamiast pasty kłębków waty, czy białego filcu - to pewnie wyglądałoby ciekawiej i efektowniej, a i trwałość byłaby większa. Mnie nie chciało się już bawić w robienie kulek czy też wałeczków z waty - wygodniejsza wydała mi się pasta, którą szybko nałożyłam patyczkiem. Sami jednak wiecie, że kiedy się człowiek niecierpliwi, to licho nie śpi i będzie kiedyś psocić... :-) 

Na razie jednak delektuję się jeszcze ostatnimi podrygami świątecznej atmosfery


I życzę Wam przyjemnego, przedsylwestrowego tygodnia :-)


BUZIAKI !

piątek, 23 grudnia 2016

Coraz bliżej Święta...

Czas mija.
Rok dobiega końca... 
Zbliżają się Święta...  

 W tamtym roku życzenia składała Wam
panna Mbili.

Pamiętacie? 
Tak wyglądała...

W tym roku natomiast zastąpi ją koleżanka 
- również urocza modelka:


Zdradzę Wam, że jest ona moim świątecznym prezentem, 
który... niespodziewanie zakupiłam sama sobie.

Podaruj sobie odrobinę lalkowego luksusu - jak to mówią,
wszak nie zawsze musimy angażować w to wszystko Świętego M.

Wracałam akurat dzisiaj z pracy, 
kiedy COŚ zaciągnęło mnie do pobliskiego sklepu papierniczego, 
gdzie z zaskoczeniem odkryłam dział z zabawkami...

W zasadzie to przyznam się, że zachłannie szukałam okazji
do przetrwonienia resztek przedświątecznych zasobów portfelowych.
Sklepy: papierniczy i zabawkowy to najlepsze miejsca do takich poczynań!
  
Preteksty pod tytułem:  Idą Święta! oraz Przecena! zawsze działają,
rozgrzeszając moje zakupowe uczynki. 
:-) 
Jestem usprawiedliwiona. 
:-) 
Nie dość, że znalazłam lalę, której szukałam od dłuższego czasu,
to przy okazji wyręczyłam Brodatego - niech sobie trochę chłopina odpocznie. 

*** 

Kochani, dla tych z Was, którzy obchodzą Święta Bożego Narodzenia, 
życzę wspaniałych Świąt, pełnych radości, miłości, rodzinnego ciepła,
odrobiny refleksji i nostalgii oraz duchowego wyciszenia i odpoczynku.

Dla tych, którzy nie świętują, życzę... w zasadzie tego samego, czyli 
wszystkiego najlepszego, odpoczynku, radości, miłości
 ...w ten zimowy... dłuższy weekend. ;-)

Buziaki!

PS - Dużo lalkowego dobra pod choinką!

wtorek, 13 grudnia 2016

1959 - 2009 Celebrating Barbie

Barbie, Barbie, Barbie...
Za kilka lat stuknie jej 60-tka, 
tymczasem w moje ręce wpadła panienka wydana na cześć jej 50-tych urodzin. 

      To zwyczajna zabawka dla dzieci, żaden kolekcjonerski model, ale - cóż więcej pisać - podbiła moje serce. Dziwne to niesłychanie, ponieważ moje dorosłe już podrygi lalkowego zbieractwa zaowocowały przecież istotną zmianą w zakresie zachłanności lalkowej. Przestały mnie - jak wiecie - zachwycać blond piękności mattelowskie, a moja uwaga skupiła się intensywnie na brunetkach, czarnulkach, rudych i wszelkiej maści egzotycznych damach... A tu taki klops! 

Zobaczyłam ją przypadkowo w lokalnym sklepie i w dodatku nie był to nawet sklep typowo zabawkowy - ot, zabawki stanowią tam jedynie maleńki dodatek do... garnków, patelni, sztucznych wiązanek, choinek, gipsowych krasnali i upominków różnego typu... 

Stała na półce samiuteńka wśród niewielkiej ilości kloników i to właśnie na nie w pierwszej kolejności zwróciłam uwagę...! 

      Swoją drogą muszę Wam wyznać, że od jakiegoś czasu szukam właśnie (o dziwo!)  lalkowego klonika... A wszystko to za sprawą Ewy z Allelale, która posłała mi tak intensywnego lalkowego wirusa, że teraz pewna panna Miao Miao spędza mi sen z powiek... Kloniki bywają różne: lepszej jakości, gorszej, a ten Ewuni należy właśnie do pierwszej grupy - jest świetny! No i, mówiąc wprost,  wzięło mnie potężne klonikopożądanie... Ech... Może kiedyś dopadnę tę pannę, bo jak na złość na razie nie mogę jej w moim mieście znaleźć, a po drodze - jak sami widzicie - wpadają w oko inne panny... 

No, ale wracając do tematu...

      Patrzyłam na nią długo, ze szczerym zdziwieniem myśląc: A co ty tutaj robisz? Podejrzewałam nawet trochę, że to jakiś wybitnej jakości klonik... No bo jedna mattelka wśród marnej jakości kloników, otoczona patelniami? Doprawdy, trudno ogarnąć jednym słowem asortyment tego sklepu...


Pierwsze zauroczenie ustąpiło miejsca zdrowemu rozsądkowi, no bo:
  • Po co Tobie Ayu ta oto panienka? 
  • Jest różowiastą blondyną - cóż z tego, że celebruje 50-tkę najsłynniejszej lalki świata
  • Prawie naga - na ubranku niewiele skorzystasz...
  • Cena nie jest okazyjna...
  • Idź, kup inne rzeczy, które planowałaś... 
    
      No i właśnie takie rozmyślania przyczyniły się do odłożenia panny na półkę... 
      I... jakież było moje zdziwienie, kiedy następnego dnia odebrałam telefon, w którym to bliska memu sercu osoba poinformowała o zakupieniu tejże lalki... 
"Ot, taka tam... pomikołajkowa, zamiastkwiatkowa niespodzianka"
AAAAAaaaaa! 
Kocham niespodzianki!!!
No i jest panna


Zastanawiałam się, czy wyjąć lalę z pudełka, bo tak jakoś w nim ładnie wyglądała...
Potrzeba wymacania ustrojstwa okazała się jednak silniejsza...


Panna należy jeszcze do starszego typu mattelowskich lalek, 
charakteryzującego się gumowymi, zginanymi nóżkami.
Jakimś przedziwnym trafem uchowała się we wspomnianym sklepie,
a przecież została wydana w 2009 roku... 
Czyżby od tego czasu wiodła samotny byt na tamtej sklepowej półce...? 
Niepojęte...

Jej nóżęta są świetnej jakości - zginają się trzy razy na tzw. "klik", 
przy czym ostatnie możliwe zgięcie utrzymuje nóżkę prawie pod kątem prostym!


Zdziwiły mnie jej dłonie!
Są inne niż dotychczas znane mi barbioszkowe...
- posiadają wyraźnie widoczne bruzdy!
U innych lalek nie dostrzegam, aby były one tak widoczne.
Czy Wy także spotkaliście się już z takimi łapkami u barbioszek?


Hmmm... lalka podbiła moje serce bez dwóch zdań! 
Oddaję się błogości... i musiałam o tym napisać...
Miłego tygodnia!
Uściski!




     

niedziela, 11 grudnia 2016

Lalkowe przygotowania świąteczne...

    


      Pozwólcie, że w to grudniowe, niedzielne popołudnie zaproszę Was do zapoznania się z tutorialem na miniaturową choinkę. :-) Tutorial tym razem nie jest mojego autorstwa. :-) Spodobał mi się jednak, dlatego postanowiłam go udostępnić :-)



      W oparciu o pomysł pokazany w filmiku, powstały moje miniaturowe drzewka, które postanowiła zaprezentować Ruda.


      Trochę zmodyfikowałam użyte materiały i na podstawę drzewek wykorzystałam kawałek patyczka laryngologicznego, a nie - jak proponuje autorka tutorialu - folię piankową. Drewienko wydało mi się bardziej stabilne, niż pianka, tym bardziej, że moje drzewka są większe (włochaty drucik okręcałam na grubym długopisie, a nie na zwykłym ołówku). Wszystko jednak zależy od tego, co mamy w domu - każda osoba może użyć przecież innych materiałów.

Dodam, że pęk "włochatych drucików" kupiłam w sklepie papierniczym za 4.99zł, dlatego informacja o nich z pewnością znajdzie się w mojej blogowej zakładce: "Coś do lalkowania za mniej niż 5zł".


      Drzewka osadziłam na patyczku higienicznym - uważam, że to świetny pomysł Autorki tutorialu, choć zapewne można użyć także np.: patyczka do szaszłyków, czy wykałaczki.

PipeCleanerCraftsB ukryła patyczek, łącząc zieloną część drzewka bezpośrednio z podstawą przy pomocy kleju. Ja jednak postanowiłam ów patyczek pozostawić widoczny.

W przypadku jednego z drzewek, okręciłam patyczek sznurkiem i pomalowałam (wraz z podstawą) na brązowo, a w przypadku drugiego drzewka pomalowałam pień i podstawę białą pastą akrylową. Do klejenia użyłam tradycyjnie kleju Vikolu/ Magica.


Jak widać moje drzewka nie są jeszcze ozdobione świątecznie, 
co zapewne za kilka dni ulegnie zmianie. :-)

      Myślę także o tym, żeby tą techniką wykonać inne "roślinki domowe" dla lalek.... Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie... Plan w każdym razie jest. :-)

Korzystając z okazji chciałabym podziękować PipeCleanerCrafts B - Autorce tutorialu za podzielenie się z internautami ciekawym pomysłem. :-)


A jak u Was wyglądają lalkowe przygotowania świąteczne?
Czy Wasze lalki obchodzą Święta, czy raczej jesteście neutralni w tym temacie? 

sobota, 3 grudnia 2016

Uczucia... (+18)

      Dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam o pewnym panu lalku, którego mieliście okazję dojrzeć w moim poprzednim wpisie. Jednak, pisząc wstępną notatkę na jego temat, zdałam sobie sprawę, że będzie to mój setny wpis tutaj... Pomyślałam więc, że owszem, opowiem o lalku, ale trochę inaczej... Będzie mniej suchych faktów, a więcej uczuć. Albo inaczej: suche i smutne lalkowe fakty owinę uczuciową woalką - wszak rozbudzanie pozytywnych emocji to sedno lalkowego bloga...

Prezentowany Pan Lalek zdobył nie tylko moje serce...
Stał się przede wszystkim miłością jednej z moich plastikowych podopiecznych...
Zresztą, cóż tu dłużej ukrywać, wielu lalkom zdążył zawrócić w głowie...


Myślę, że oglądając prezentowane tutaj fotki, 
jak również wracając pamięcią do poprzedniego wpisu, 
nawet nie pomyślelibyście, w jak nieciekawym stanie trafił do mnie ów lal...


Długo zastanawiałam się, czy go kupić, mimo, że kosztował tylko kilka złotych...
Problemem była jego głowa - dyndała bowiem bezwładnie, 
uczepiona szyi resztkami swoich gumowych sił...

 Jego nieodparty urok osobisty sprawił jednak, że postanowiłam zaryzykować.
Nie żałuję.


Po przyniesieniu lalka do domu, obejrzałam dokładnie jego głowę.
Zobaczyłam, że szyja i plastikowy bolec w głowie zostały nienaruszone, 
jedynie guma w dole głowy, była naderwana - stąd to dyndanie. 
Użyłam kleju kropelki do sklejenia kawałków gumy, 
a po scaleniu nasadziłam ponownie głowę na szyję.
Lal wygląda jak nowy i w ogóle nie widać, że kiedykolwiek miał problem z... głową.


W dodatku może kręcić nią bez obaw o jej utratę...

Jedyny powód utraty głowy może powstać teraz wyłącznie w wyniku miłości...
Co, jak widać, już się stało...
 ;-)

Bohaterem dzisiejszego wpisu był Pan Lal: 
Ken Fashion Fever 2008 z serii "Winter",
a jego towarzyszka to pieguska MtM :-) 

Miłej niedzieli!
Buziaki!

piątek, 25 listopada 2016

Nigdy nie trać nadziei...

      Mniej więcej dwa tygodnie trwała lalkowa posucha w moim ulubionym ciucholandzie, co niewątpliwie porządnie mnie zmartwiło... :D Trzeba przyznać, że człowiek bardzo łatwo przywiązuje się do pewnego rytmu, szczególnie, kiedy ów powtarzający się ciąg zdarzeń i sytuacji daje ogrom lalkowej radości. A tutaj, systematyczne łowy zostały przecięte ostrym nożem nieokreślonego sprawcy! Jakże w takiej sytuacji nie czuć pewnego dyskomfortu psychicznego... No jak?!

Cóż tu dłużej owijać w bawełnę - obawiałam się, 
że moje jesienne, kilkuzłotowe szaleństwo zakupowe,
zakończyło się definitywnie...

I nagle, przedwczoraj, los chyba zlitował się nad smutną Ayą, bo w koszu pełnym klocków, pluszaków i samochodzików dojrzałam te oto stopy:


Ich wielkość sugerowała twór postury barbiowatych, 
zatem zintensyfikowałam wygrzebywanie... 

I...
pojawili się oni: 


Pan Lal to Ken Fashion Fever z 2008 roku (wersja Winter),
który w oryginale wyglądał tak:


W identyfikacji Lalka pomogła mi Pani Agnieszka P., 
znana wśród niektórych jako Agnieszka z Rubinowego Domu.
Dziękuję raz jeszcze za pomoc!
Panem zajmę się innym razem :-) 


Dzisiaj natomiast zaprezentuję Wam pannę:
Mel B.

Wiem, że niektórzy z Was ją znają.
Jestem przekonana, że już ją widziałam na którymś z Waszych blogów.
Pozwólcie jednak, że dodam parę słów o niej
(dla tych z Was, którzy widzą pannę pierwszy raz)

Mel B. została wyprodukowana w 1997 roku przez firmę Galoob.
(Sygnatura na ciałku: 97 GTI)

Firmę tę, jakieś 17 lat temu 
- po rozmaitych przepychankach prawnych - 
wchłonęło znane Wam Hasbro.

W oryginale panna wyglądała najprawdopodobniej tak, jak poniżej na zdjęciu
- choć nadal mam małe wątpliwości...

Na fotce nie widzę bowiem dokładnie łączenia w łokciu - a takie ma moja panna.
Z kolei moja lalka ma doskonale widoczny ślad po wężowej bransoletce/obręczy,
co sugeruje tę właśnie serię. 

Patrzę także na tatuaż... 
Na foce pudełkowej jest wyżej umiejscowiony, niż u mojej Melki...
I bądź tutaj mądrym...


edit:

Podejrzewałam przez chwilę również, że moja lalka może pochodzić z serii
Concert Collection

Czerwone pasemka z tyłu głowy, takie samo ciałko...,
jednak ta panna poniżej nie ma na ramieniu wężowej obręczy...


 http://d2ydh70d4b5xgv.cloudfront.net/images/c/8/1998-spice-girls-concert-collection-scary-spice-mel-b-doll-by-galoob-97bac93f7e0e8253b6936b7fd3ca9a1e.jpg


http://image.top1price.com/OlLpCRaJQYod3AKRdQ0zT43vG6g=/product_images/full/3ceb8b00737ce003ebdd7e44af26d7f45eb3dd8a/spice-girls-concert-collection-mel-b-scary-spice-doll-by-spice-girls.jpg

Ech...

W każdym razie, jak sami widzicie, była to linia lalek,
które wyglądem i strojem nawiązywały do wokalistek
popularnego niegdyś zespołu: Spice Girls

Na razie trzymam się wersji,
że moja panna pochodzi z pierwszej serii tych lalek: Girl Power.
Jeśli jednak dowiem się czegoś nowego, zedytuję wpis.

Pozostałe serie to:

"On Tour"
"Superstar Collection"
"Concert Collection"
"Spice It Up 1!"
"On Stage"
"Spice It Up! 2"

Oraz serie wydawane już pod szyldem Hasbro:

"Viva Forever 1"
"Viva Forever 2"
"Millennium Tour Collection"
 

Myślę, że to ciekawa panna, choć pewnie można długo dyskutować 
nad jej faktycznym podobieństwem do ludzkiej Mel B.

 https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/ed/6e/d7/ed6ed7b7d3272203bafd3b05b4e210fe.jpg

 Niemniej jednak bardzo się cieszę, że mam ją w swoim lalkowym gronie!

Trzy powody tej radości:
  • bardzo niska cena lalki
  • panna jest ciemnoskóra (a takie - jak wiecie - uwielbiam)
  • jeszcze takiej nie miałam...

Wykonano ją solidnie i ma ciekawe ciałko:
  • nogi gumowe, zginane w kolanach na "klik"
  • artykulacja pod biustem 
  • ręce, które niby się nie zginają w łokciach, ale mimo to w pewnym stopniu są ruchome w "stawie łokciowym", ponieważ w tym miejscu jest połączenie, które umożliwia im skręt na boki.


Strój mojej lalki to także jakieś ciucholandowe nabytki,
przyodziane jedynie przejściowo.
Mam nadzieję, że oddałam nim zarówno specyfikę upodobań
wokalistek zespołu Spice Girls, jak też ówczesny trend modowy :D

Planuję uszycie ubranka, które przypominałoby jej pudełkowy oryginał. 


 Lalkowa Mel B. ma na brzuszku tatuaż, wzorowany na tatuażu ludzkiej piosenkarki.
Bardzo mi się on podoba :-)


Lalka najwyraźniej bardzo dobrze czuje się w swoim ciele :-)
Wygląda na bardzo pewną siebie...

Trzeba przyznać, że ten jej uśmiech jest jakiś taki... dziwny,
żeby nie rzec: z lekka przerażający? :D 

No, ale w każdym razie owa Mel B. to element światowej lalkowej historii
i naprawdę miło wiedzieć, że dałam za nią jedynie około 5 zł 
(za Kena i Mel B. zapłaciłam łącznie 10,88zł)

***
Pozdrawiam Was, życząc spokojnego weekendu
i lalkowego odpoczynku!

PS: Wszystkiego Misiowego z okazji Dnia Pluszowego Misia





___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *