O tym przeczytacie na blogu...

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym, podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Wykorzystujesz mój pomysł na lalkowy gadżet i pokazujesz efekt w sieci? Bardzo się cieszę, choć nie ukrywam, że będzie mi miło, jeśli podasz źródło, z którego korzystałeś. Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

czwartek, 20 lipca 2017

Przeszłość...

... każdy ją ma.

      Czy jesteśmy człowiekiem, czy też lalką, mamy swoją przeszłość - swój początek. Pominę dzisiaj kwestię ludzkich wspomnień, skupię się na tych lalkowych...

      Niektóre lalki zostały stworzone do bycia księżniczkami, inne miały troszczyć się o czworonożnych pupili, kolejne podrygiwać na tropikalnych plażach, a jeszcze inne wdzięczyć się na lalkowych balikach. Każda miała swój wizerunek i na każdą był inny (ludzki) plan - te plany zweryfikowało życie.

Z pięknej królewny została panienka z nadgryzioną grzywką.

Opiekunkę piesków ktoś oddzielił od podopiecznych i przyjaciół.

Kwiecista zwiędła, choć miała kwitnąć.

Inna zgubiła swoją sukienkę w kratkę, bez której wygląda już mniej "pretty".

Dziewczyna z Kalifornii przeniosła się do... środkowej Polski.

A ostatnia, która była pierwszą, 
przeszła tyle, że nie sposób to wszystko zmieścić w jednym zdaniu...
   
Ot, życie! 


No właśnie... 
Życie...

      Życie jest ciekawe, bo każdy z nas ma je inne i nie da się skopiować wspomnień, zdarzeń, sytuacji.

Tak samo w Świecie Lalek - tutaj każda lalka, nawet jeśli wygląda identycznie jak koleżanka z tej samej serii, dostaje swoje indywidualne życie. Jego efekt kształtuje się latami, a poznajemy go wtedy, gdy zabawka trafia w nasze ręce.



      Od kilku miesięcy poznawałam sekrety kolejnych lalkowych żyć, przynosząc ciucholandowe znajdy do domu - każda smutna, wystraszona, zagubiona... Dzisiaj postanowiłam pokazać owe panienki. Niechże mają swoje 5 minut na ayowym blogu . ;-)


      Już nie widać smutku na lalkowych buziach - pojawiła się nadzieja. Nadzieja na długie życie... (nawet, jeśli nie da się odwrócić przykrych wypadków z przeszłości).






Dziękuję Agusi z Rubinowego Domu, Uli Cz. Nardello i Helenie Horta 
za pomoc w identyfikacji lalek ;-) 

Buziaki dla wszystkich! 


__________________________________________

      Zdjęcia lalek w oryginalnym wydaniu, umieszczone w "dymkach" na pierwszym zdjęciu, pochodzą z internetowych zasobów. Niektóre to oficjalne fotki promocyjne Mattela, przy pozostałych niestety nie mogłam znaleźć autorów - głównie dlatego, że były to zdjęcia, ukazujące się jako archiwum stron sprzedażowych. Gdyby jednak ktoś nie życzył sobie udostępnienia, proszę o kontakt - postaram się zedytować.

czwartek, 13 lipca 2017

Motywacja

      To miłe, kiedy ktoś w nas wierzy, kto swoim entuzjazmem i zachętą sprawia, że działamy. Czasem jest tak bowiem, że nie mamy nawet odwagi spróbować. 

      Ja lubię eksperymentować, majsterkować, dłubać, ale często mam też spore wątpliwości w zakresie faktycznych możliwości wykonana wymarzonego gadżetu. Przy amatorskich narzędziach pracy i ograniczonym wyposażeniu domowego kącika zabaw - zwanego przeze mnie (dla podwyższenia rangi miejsca): warsztatem - wiem, że niektóre rzeczy mogą sprawić dużą trudność i w efekcie zmarnuję materiał, jaki w niewielkim zasobie posiadam i skąpstwie używam. No i zresztą, co tu dużo mówić, bawię się miniaturkami dopiero od ponad roku, a to sprawia, że moje doświadczenie wciąż jest małe. Dlatego czasem mam opory przed podjęciem aktywności...

      I wtedy pojawia się ktoś, kto mnie zachęca, motywuje i stawia do pionu. To naprawdę ważne. Bez takich osób nasze działanie byłoby znacznie ograniczone, bo nawet najodważniejsze osoby potrzebują czasem motywacji.  

Dzisiaj chciałbym podziękować Ewie ze świata Porcelanowych Lal.
Ostatnio to ona właśnie zmotywowała mnie do działania.
Bez jej zachęty nie podjęłabym się wykonania gadżetu, 
który jest głównym bohaterem dzisiejszego wpisu.

Oto on:  

ZEGAR
      


      Podczas luźnej rozmowy ze mną, Ewa pokazała mi pewną miniaturkę z Internetu, rzucając hasło: Wyzwanie? Ja natomiast po wstępnym zachwycie nad ujrzanym maleństwem, rozpoczęłam lament, że dla mnie to niewykonalne, że za trudne, że to, że siamto. I tak trwałaby nasza wymiana zdań, gdyby nie zacięcie ewusiowe i siła jej perswazji - przekonała mnie i w efekcie powstał kolejny element lalkowego domku (domku, którego nie ma nawet w namacalnym zarysie... Jednak, kto wie? Może kiedyś będzie?).

      Najwięcej problemu sprawiło mi wymyślenie sposobu wycięcia otworu, przez który widać tarczę zegara. Ponieważ w swoim "warsztacie" posiadam do cięcia jedynie nożyczki i nożyk do papieru, zastanawiałam się, jak to zrobić, żeby całość drewienka się nie skruszyła podczas cięcia. 

Znając delikatność patyczków laryngologicznych, 
było to wielce prawdopodobne. 
Nożyczki nie wchodziły w rachubę, tak samo jak nożyk...
Chyba że... 
No właśnie! 

      Pomyślałam, że jednak użyję nożyka, ale wytnę nim jedynie niewielki otwór, w kształcie kwadratu (w takich drewienkach kwadraty wycina się najwygodniej). Narysowałam ołówkiem na drewienku pożądany kształt koła - efekt, jaki miałam ostatecznie osiągnąć, a w jego wnętrzu maleńki kwadracik. Kwadracik wycięłam bez problemu nożykiem do papieru. Do środka wyciętego otworu włożyłam patyk od szaszłyków, owinięty papierem ściernym i... zaczęłam od środka poszerzać otwór przy pomocy tego papieru. 

Papier ścierny pozwalał poszerzać otworek bez uszczerbku na całym drewienku. 

Kiedy  otwór stawał się szerszy, zmieniałam narzędzie na grubsze, np.: pędzelek, ołówek, długopis, aż dotarłam do zaznaczonego ołówkiem ostatecznego i pożądanego  kształtu.


No i udało się! 

***

      Kolejny problem, z jakim się borykałam, to tarcza zegara. Moja drukarka nie ma już tuszu, a w domu nie znalazłam żadnego obrazka zegara, który pasowałby wielkością do zrobionego przeze mnie otworu. Postanowiłam więc namalować ją sama. Malowałam akrylami z wykorzystaniem cienkiego pędzelka. Na drodze prób i błędów powstało wreszcie coś, co zaakceptowałam.


      Nie jest to prawdziwy mechanizm zegarowy, ale fakt, że powalczyłam chwilę sama ze sobą, też dał mi wiele radości i chyba namiastkę satysfakcji.

Po różnorodnych zabiegach z klejeniem elementów drewnianych, 
doklejaniu do nich szybek (wyciętych ze starych opakowań po lalkach)
początkowo zegar wyglądał tak: 


      Jednak drażniły mnie widoczne na nim wykałaczki, których użyłam do ozdobienia. Szukałam pomysłu na coś innego... 


      W tym samym dniu weszłam przypadkowo do sklepu typu: Wszystko do 5zł, gdzie znalazłam takie oto drewniane scrapki za niecałe 1,50zł. Postanowiłam je kupić i wykorzystać...




Po docięciu wybranych elementów, 
oszlifowaniu i doklejeniu, 
następnie pomalowaniu brązowym akrylem,
powstał ostateczny wygląd zegara:


 I... chyba jestem zadowolona! 
Głównie z tego, że się nie poddałam! 

Ewuś, dziękuję za wiarę w Ayę :D

_______________________


PS:
Dla moich lal, 
które ostatnio podjęły aktywność plastyczną, 
 powstał też w międzyczasie lalkowy piórniczek


Ufff! 
Aktywne lalkowanie to jest to, co Aya lubi najbardziej! 

_______________________
Miłego piątku!
PIĄTEK WEEKENDU POCZĄTEK
Buziaki - przyssawki
 ;-) 

sobota, 8 lipca 2017

Arteterapia...

      Czy mówiłam Wam już, że uwielbiam drewno? Jest bardzo plastyczne, to świetny materiał do lalkowych gadżetów i w dodatku ładnie pachnie...  Kiedy mam czas, lubię dłubać w drewnie i żałuję, że mam do dyspozycji jedynie patyczki laryngologiczne, wykałaczki, czy patyczki bambusowe. Marzę o większych kawałkach... Gdybym takie miała, mogłabym robić lalkowe mebelki z prawdziwego zdarzenia, a nie takie posklejane z patyczków...

      Z drugiej strony, konkretne drewno wymaga już konkretnych narzędzi i miejsca w domu do właściwej obróbki - ja tego wszystkiego nie mam...

      Patrząc na sprawę jeszcze z innej perspektywy, dochodzę do wniosku, że właściwie wykorzystywanie tego, co ma się pod ręką niesamowicie rozwija i sprawdza człowieka. Szukamy sposobów na rozwiązanie problemów, które narzucają nam ograniczone możliwości i kiedy je przezwyciężamy, mamy ogromną satysfakcję. To bardzo buduje. Lubię taką walkę z własnymi trudnościami. Gdy zwyciężam, przelewam swoją euforię na inne, nielalkowe, aspekty życia - swoista terapia można rzec ;-) Ba! Arteterapia! ;-)

      Dzisiaj także trochę dłubałam w drewnie, wskutek czego powstała ta oto mini sztaluga stołowa:



      Myślę, ze wykorzystam ją w jakiejś lalkowej scence, czy sesji. Zawsze to dodatkowy gadżet, na który z pewnością znajdę jakiś pomysł. Ostatnio zresztą moje lalusze dostały paletę i pędzel, więc w zasadzie sztaluga była naturalnym następstwem działań lalkowych. Niech mają, co im będę żałować? Prawda?


Przydałyby się jeszcze jakieś farbki... Muszę przemyśleć ten temat... :-) 

      

___________________________


      Tymczasem, przy okazji powyższego, dołączę odpowiedzi na pytania, jakie mi zadały Dziewczyny z blogów: HappyAfterBlog i Dłubaniny Lalkowe. Dziękuję, że pomyślałyście o mnie. :-)


Pytania od HappyAfterBlog :-)

1.Czy gdybyś mogła przenieść się w czasie i wpłynąć na przyszłość, to skorzystałabyś z tej okazji? Co byś zmieniła?

      Gdybym mogła przenieść się w czasie, czasem chciałabym na chwilę wrócić do przeszłości i być może zmienić niektóre sprawy. Z drugiej strony przeszłość ukształtowała mnie i moją teraźniejszość - chyba nie chciałabym tego zmieniać. Co do przyszłości... Na przyszłość tak zwanego: ogółu, chyba niewiele poradzę, a swojej nie chcę znać. Wolę TU i TERAZ. 

2.Wyobraź sobie, że wygrałaś 1000zł i musisz te pieniądze wydać w ciągu jednego dnia. Co byś kupiła?

      Dołożyłabym kaskę do wypłaty i poleciałabym tam, gdzie mam swoje serce i bliskie mi osoby, ewentualnie zostałabym tam na dłużej - kwestia, gdzie by mnie akurat ta wspaniałomyślna gotówka dopadła ;-) 


3. Bez czego (oprócz tlenu i wody) nie wyobrażasz sobie życia na ziemi?

      Bez rodziny i bliskich mi osób. ♡♡♡

4. Czy wierzysz w przepowiednie i dlaczego?

      Myślę, że umysł niektórych osób posiada umiejętność specyficznego analizowania napływających doń faktów i być może zwiększona jest u nich projekcja obrazów i wyobrażeń, a przez to przewidywań, które są skutkiem wspomnianych faktów. W moim przekonaniu przepowiednie to nic innego jak efekt analizy pewnych odczuć, obrazów, sytuacji, które się wydarzyły, być może nawet nieuświadomionych, ale tkwiących w podświadomości. Być może niektórzy potrafią szybciej analizować niektóre bodźce i przez to przewidują konsekwencje określonych zdarzeń. Każdy nasz gest, mimika, ruch, każde nasze słowo to efekt tego, jak ukształtowało nas życie. Możliwe, że jesteśmy otwartą księga dla pojedynczych jednostek, co może skutkować ich przypuszczeniami na temat naszej przyszłości.

5. Gdyby w magiczny sposób mogło pojawić się przed Tobą idealnie przygotowane danie, to co by to miało być?

      Prawdziwy egipski falafel, egipski falafel, i jeszcze raz: egipski falafel. W Polsce za Chiny nie potrafię go przygotować i jeszcze nigdy nie wyszedł mi tak, jakbym chciała. Pocieszam się jedynie, że mój jest lepszy od tego, dostępnego w pobliskich kebabach. Zawsze to jakiś sukces :P




6. Wybierasz ogród warzywny, czy ozdobny?

      Ozdobny

7. Jakie zwierzę jako pierwsze przychodzi Ci do głowy, kiedy pomyślisz o czerwonym kolorze?


      Ślimak - truskawka z Morza Czerwonego...


8. Gdybyś mogła posiąść jakąś super moc, to co byś wybrała?

      Moc uzdrawiania (z głupoty, ignorancji i agresji także)

9. Co ekscytującego ostatnio Cię spotkało?

      Ostatnio? Zero ekscytacji :D 

10. Gdzie chętnie spędziłabyś weekend?

      Wszędzie tam, gdzie jest moja rodzina

11. Wolisz nosić spódniczkę czy spodnie?

      Zdecydowanie jestem spodniolubna ;-)


Pytania do Autorki Bloga Dłubaniny Lalkowe :-)

1. Od czego zaczęło się Twoje dorosłe lalkowanie, dlaczego właśnie takie hobby?

      Moje dorosłe lalkowanie to właściwie rezultat kolei losu jakie mnie w życiu spotykały i nagromadzonych spraw, od których chciałam odpocząć. Zresztą moje życie od wielu lat toczy się wokół zabawek - pracuję z małymi dziećmi ;-) 



2. Jaka była Twoja pierwsza dorosła lalka i dlaczego właśnie ona?

      Moja pierwsza dorosła lalka to Raquelle. Dlaczego ona? Bo zawsze marzyłam o ciemnowłosej Barbioszce. W dodatku ma rzęsy, a to wydawało mi się bardzo bajeranckie :D 

edit:
10. 07. 2017 r.
Przypomniało mi się, że w dorosłym życiu były przed Raquellką panny barbiosze z ciucholandu! Zapomniałam o nich. W każdym razie Raquelle była pierwszą, nową, zapudełkowana lalką.



3. Która z Twoich lalek jest Twoją ulubienicą i dlaczego?

Obecnie
Asha, Asha i jeszcze raz Asha... 


No może jeszcze ruda Madzia... 


Dlaczego one? 
Tego się nie da wytłumaczyć.... To się czuje ;-)




4. Co skłoniło Cię do prowadzenia bloga?

      Chciałabym się z kimś dzielić swoją pasją.

5. Czy lubisz, prócz zbierania/kolekcjonowania lalek, tworzyć dla nich akcesoria-ubrania, meble, dodatki?

      Nie wyobrażam sobie lalkowania bez zabawy w produkcję choćby najmniejszych dodatków - bardzo to lubię.




6. Wolisz robić swoim lalkom sesje zdjęciowe w domu czy w plenerze, dlaczego?

      Wolę robić fotki w plenerze. Wydaje mi się, że plenerze wychodzą mi ładniejsze zdjęcia.



7. Co, oprócz lalek, a związane z Twoim lalkowaniem, chętnie kupujesz?

      Jeśli jest to coś, co znajdę w SH - biorę wszystko, bo jest tanioszką. W sklepach tzw. zwyczajnych trochę folguję z wydatkami i raczej rzadko cokolwiek poza lalkami kupuję, chyba, że jest gdzieś jakaś porządna promocja i mogę coś nabyć  w cenach ciucholandowych. Wysokie ceny sklepowe mobilizują mnie do własnoręcznej produkcji.

8. Czy w Twoim otoczeniu są osoby z lalkowym hobby?

      Obecnie jest już kilka takich osób.

9. Jakie są Twoje inne, nielalkowe, zainteresowania?

      Podróże, rysowanie i malowanie, czytanie książek, informatyka (prowadzenie stron www) 

10. Bez czego nie wyobrażasz sobie przeżyć choćby jednego dnia?

      Bez mojej rodziny

11. Co jest dla Ciebie najważniejszą wartością w życiu?


      Zaufanie i bezpieczeństwo


Uffff... 

      Ciekawe pytania zadałyście mi Dziewczyny. Wybaczcie, że dopiero teraz odpowiadam. Nie miałam niestety wcześniej na to czasu.  

Nie nominuję nikogo do zabawy, ale jeśli ktoś chciałby wziąć udział, wymyślę pytania.




___________________________

Miłej niedzieli Kochani! Uściski!

czwartek, 6 lipca 2017

Lalkowy segregator i inne przybory

      Rozlalkowałam się na dobre... Wreszcie odpoczywam i zażywam wakacyjnej laby. Tak mi z tym dobrze. Efektem moich działań są nowe gadżety dla lalek, a konkretnie dla Ashy, bo przecież ona nikogo nie dopuści do wstępnych oględzin nowości. Z czasem pewnie jej się znudzą i odstąpi wspaniałomyślnie wszystko koleżankom, na razie jednak przywłaszczyła całokształt moich poczynań (nawet sekretarzyk, który wyprodukowałam kiedyś z myślą o Basi...).

Pierwszą rzeczą, jaką chciałabym Wam pokazać jest segregator. Pomyślałam, że przyda się w moim lalkowym świecie.


      Długo zastanawiałam się nad sposobem wykonania, ale wpadły mi w ręce różnorodne przydasie i praca potoczyła się sama. Wkrótce postaram się dodać tutorial do zakładki Coś z niczego, może ktoś z Was chciałby zrobić podobny i szuka sposobu.  Tutorial z wykonania znajdziecie w zakładce Coś z niczego.

Tymczasem Asha, zaakceptowała gadżet i nawet zdążyła już powpinać do niego jakieś swoje kartki i karteluszki. 


Pozostałe przybory także zostały komisyjnie przetestowane i zaakceptowane. ;-) 



Przy okazji: telefon i małe muszelki wyszperałam w SH.
Buciki (korki) i piłka - prezenty od Ewy z Porcelanowych Lal. Dziękuję Ewuś.


      Wykorzystałam też małe przezroczyste pojemniczki, które jakiś czas temu zgromadziłam po jednej z akcji w LecLercu (częstowali próbkami Tic Tac-ów pakowanymi w pojemniczki-miniaturki). Do lalkowej kuchni jak znalazł, a także wydają się świetne, jako pojemniczki na lalkowe przyrodnicze skarby (czy cokolwiek innego, co nam wpadnie do głowy).



A jak Wam mijają wakacje?
Pozdrawiam cieplutko!

 __________________________________

07. 07. 2017 r. 
edit:

      Już po napisaniu powyższego, "wzbogaciłam" lalkowy segregator o kilka dodatków. Poprawiłam też odrobinę obręcze metalowe, które trzymają wpięte karteczki, starając się, aby były bardziej równe. Pomyślałam, że pokażę Wam efekt wspomnianych poprawek. 


___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *