O tym przeczytacie na blogu...

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym, podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Wykorzystujesz mój pomysł na lalkowy gadżet i pokazujesz efekt w sieci? Bardzo się cieszę, choć nie ukrywam, że będzie mi miło, jeśli podasz źródło, z którego korzystałeś. Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

sobota, 8 lipca 2017

Arteterapia...

      Czy mówiłam Wam już, że uwielbiam drewno? Jest bardzo plastyczne, to świetny materiał do lalkowych gadżetów i w dodatku ładnie pachnie...  Kiedy mam czas, lubię dłubać w drewnie i żałuję, że mam do dyspozycji jedynie patyczki laryngologiczne, wykałaczki, czy patyczki bambusowe. Marzę o większych kawałkach... Gdybym takie miała, mogłabym robić lalkowe mebelki z prawdziwego zdarzenia, a nie takie posklejane z patyczków...

      Z drugiej strony, konkretne drewno wymaga już konkretnych narzędzi i miejsca w domu do właściwej obróbki - ja tego wszystkiego nie mam...

      Patrząc na sprawę jeszcze z innej perspektywy, dochodzę do wniosku, że właściwie wykorzystywanie tego, co ma się pod ręką niesamowicie rozwija i sprawdza człowieka. Szukamy sposobów na rozwiązanie problemów, które narzucają nam ograniczone możliwości i kiedy je przezwyciężamy, mamy ogromną satysfakcję. To bardzo buduje. Lubię taką walkę z własnymi trudnościami. Gdy zwyciężam, przelewam swoją euforię na inne, nielalkowe, aspekty życia - swoista terapia można rzec ;-) Ba! Arteterapia! ;-)

      Dzisiaj także trochę dłubałam w drewnie, wskutek czego powstała ta oto mini sztaluga stołowa:



      Myślę, ze wykorzystam ją w jakiejś lalkowej scence, czy sesji. Zawsze to dodatkowy gadżet, na który z pewnością znajdę jakiś pomysł. Ostatnio zresztą moje lalusze dostały paletę i pędzel, więc w zasadzie sztaluga była naturalnym następstwem działań lalkowych. Niech mają, co im będę żałować? Prawda?


Przydałyby się jeszcze jakieś farbki... Muszę przemyśleć ten temat... :-) 

      

___________________________


      Tymczasem, przy okazji powyższego, dołączę odpowiedzi na pytania, jakie mi zadały Dziewczyny z blogów: HappyAfterBlog i Dłubaniny Lalkowe. Dziękuję, że pomyślałyście o mnie. :-)


Pytania od HappyAfterBlog :-)

1.Czy gdybyś mogła przenieść się w czasie i wpłynąć na przyszłość, to skorzystałabyś z tej okazji? Co byś zmieniła?

      Gdybym mogła przenieść się w czasie, czasem chciałabym na chwilę wrócić do przeszłości i być może zmienić niektóre sprawy. Z drugiej strony przeszłość ukształtowała mnie i moją teraźniejszość - chyba nie chciałabym tego zmieniać. Co do przyszłości... Na przyszłość tak zwanego: ogółu, chyba niewiele poradzę, a swojej nie chcę znać. Wolę TU i TERAZ. 

2.Wyobraź sobie, że wygrałaś 1000zł i musisz te pieniądze wydać w ciągu jednego dnia. Co byś kupiła?

      Dołożyłabym kaskę do wypłaty i poleciałabym tam, gdzie mam swoje serce i bliskie mi osoby, ewentualnie zostałabym tam na dłużej - kwestia, gdzie by mnie akurat ta wspaniałomyślna gotówka dopadła ;-) 


3. Bez czego (oprócz tlenu i wody) nie wyobrażasz sobie życia na ziemi?

      Bez rodziny i bliskich mi osób. ♡♡♡

4. Czy wierzysz w przepowiednie i dlaczego?

      Myślę, że umysł niektórych osób posiada umiejętność specyficznego analizowania napływających doń faktów i być może zwiększona jest u nich projekcja obrazów i wyobrażeń, a przez to przewidywań, które są skutkiem wspomnianych faktów. W moim przekonaniu przepowiednie to nic innego jak efekt analizy pewnych odczuć, obrazów, sytuacji, które się wydarzyły, być może nawet nieuświadomionych, ale tkwiących w podświadomości. Być może niektórzy potrafią szybciej analizować niektóre bodźce i przez to przewidują konsekwencje określonych zdarzeń. Każdy nasz gest, mimika, ruch, każde nasze słowo to efekt tego, jak ukształtowało nas życie. Możliwe, że jesteśmy otwartą księga dla pojedynczych jednostek, co może skutkować ich przypuszczeniami na temat naszej przyszłości.

5. Gdyby w magiczny sposób mogło pojawić się przed Tobą idealnie przygotowane danie, to co by to miało być?

      Prawdziwy egipski falafel, egipski falafel, i jeszcze raz: egipski falafel. W Polsce za Chiny nie potrafię go przygotować i jeszcze nigdy nie wyszedł mi tak, jakbym chciała. Pocieszam się jedynie, że mój jest lepszy od tego, dostępnego w pobliskich kebabach. Zawsze to jakiś sukces :P




6. Wybierasz ogród warzywny, czy ozdobny?

      Ozdobny

7. Jakie zwierzę jako pierwsze przychodzi Ci do głowy, kiedy pomyślisz o czerwonym kolorze?


      Ślimak - truskawka z Morza Czerwonego...


8. Gdybyś mogła posiąść jakąś super moc, to co byś wybrała?

      Moc uzdrawiania (z głupoty, ignorancji i agresji także)

9. Co ekscytującego ostatnio Cię spotkało?

      Ostatnio? Zero ekscytacji :D 

10. Gdzie chętnie spędziłabyś weekend?

      Wszędzie tam, gdzie jest moja rodzina

11. Wolisz nosić spódniczkę czy spodnie?

      Zdecydowanie jestem spodniolubna ;-)


Pytania do Autorki Bloga Dłubaniny Lalkowe :-)

1. Od czego zaczęło się Twoje dorosłe lalkowanie, dlaczego właśnie takie hobby?

      Moje dorosłe lalkowanie to właściwie rezultat kolei losu jakie mnie w życiu spotykały i nagromadzonych spraw, od których chciałam odpocząć. Zresztą moje życie od wielu lat toczy się wokół zabawek - pracuję z małymi dziećmi ;-) 



2. Jaka była Twoja pierwsza dorosła lalka i dlaczego właśnie ona?

      Moja pierwsza dorosła lalka to Raquelle. Dlaczego ona? Bo zawsze marzyłam o ciemnowłosej Barbioszce. W dodatku ma rzęsy, a to wydawało mi się bardzo bajeranckie :D 

edit:
10. 07. 2017 r.
Przypomniało mi się, że w dorosłym życiu były przed Raquellką panny barbiosze z ciucholandu! Zapomniałam o nich. W każdym razie Raquelle była pierwszą, nową, zapudełkowana lalką.



3. Która z Twoich lalek jest Twoją ulubienicą i dlaczego?

Obecnie
Asha, Asha i jeszcze raz Asha... 


No może jeszcze ruda Madzia... 


Dlaczego one? 
Tego się nie da wytłumaczyć.... To się czuje ;-)




4. Co skłoniło Cię do prowadzenia bloga?

      Chciałabym się z kimś dzielić swoją pasją.

5. Czy lubisz, prócz zbierania/kolekcjonowania lalek, tworzyć dla nich akcesoria-ubrania, meble, dodatki?

      Nie wyobrażam sobie lalkowania bez zabawy w produkcję choćby najmniejszych dodatków - bardzo to lubię.




6. Wolisz robić swoim lalkom sesje zdjęciowe w domu czy w plenerze, dlaczego?

      Wolę robić fotki w plenerze. Wydaje mi się, że plenerze wychodzą mi ładniejsze zdjęcia.



7. Co, oprócz lalek, a związane z Twoim lalkowaniem, chętnie kupujesz?

      Jeśli jest to coś, co znajdę w SH - biorę wszystko, bo jest tanioszką. W sklepach tzw. zwyczajnych trochę folguję z wydatkami i raczej rzadko cokolwiek poza lalkami kupuję, chyba, że jest gdzieś jakaś porządna promocja i mogę coś nabyć  w cenach ciucholandowych. Wysokie ceny sklepowe mobilizują mnie do własnoręcznej produkcji.

8. Czy w Twoim otoczeniu są osoby z lalkowym hobby?

      Obecnie jest już kilka takich osób.

9. Jakie są Twoje inne, nielalkowe, zainteresowania?

      Podróże, rysowanie i malowanie, czytanie książek, informatyka (prowadzenie stron www) 

10. Bez czego nie wyobrażasz sobie przeżyć choćby jednego dnia?

      Bez mojej rodziny

11. Co jest dla Ciebie najważniejszą wartością w życiu?


      Zaufanie i bezpieczeństwo


Uffff... 

      Ciekawe pytania zadałyście mi Dziewczyny. Wybaczcie, że dopiero teraz odpowiadam. Nie miałam niestety wcześniej na to czasu.  

Nie nominuję nikogo do zabawy, ale jeśli ktoś chciałby wziąć udział, wymyślę pytania.




___________________________

Miłej niedzieli Kochani! Uściski!

49 komentarzy:

  1. Twoje lalki niedługo będą miały wszystko czego ich dusze zapragną.
    Aż im zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lalki mają dobrze - siedzą sobie na półeczce, poprawiają włoski, kokardki i rzęski...,a my latamy wokół nich, jak w amoku :P Szaleństwo!

      Usuń
  2. Dziękuję za udział w zabawie.Ciekawe odpowiedzi,nie ukrywam,że trochę mi przybliżyły Twoją osobę.
    Sztaluga rewelacyjnie perfekcyjna!Och!Te Twoje złote rączki...
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję, że pomyślałaś o mnie - to bardzo miłe. :-) Ta zabawa jest ciekawa, można dzięki niej dowiedzieć się więcej o człowieku, który siedzi po drugiej stronie ekranu. Dziękuję za pozytywny odbiór sztalugi. Uściski!

      Usuń
  3. Świetna sztaluga!
    Podpowiem, że w sklepach modelarskich można kupić większe kawałki- balsy - nie trzeba do niej jakichś super hiper narzędzi- wystarczy ostry nożyk tapicerski i metalowa! METALOWA linijka :) bo plastikową to można pociąć razem z balsą i palcami :) Oj znam brak czasu- mnie ostatnio brutalnie dopadł był

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooch, przydałyby się większe kawałki drewna do dłubaninek! Dziękuję za informację, będę szukać! Pozdrawiam bardzo serdecznie :-)

      Usuń
  4. Ten obraz ze sztalugą wyszedł ci rewelacyjnie, ja też nie mam profesjonalnych narzędzi ale to repaintów ,poprostu maluje twarze tym co mam i zmagam się z trudnościami,ale jeżeli będziemy kreatywni to się nam uda
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak. Wielokrotnie już się przekonałam o tym, że jeśli się przemyśli cały proces działania, to znajdzie się wyjście z problemów natury warsztatowej. Nawet ostatnio - miałam wstępnie obiekcje w zakresie wykonania zegara lalkowego. Uznałam, że jednak tym razem nie podołam. Jednak koleżanka mnie tak zachęcała, że postanowiłam się nie poddawać. I co? I zrobiłam. Trzeba wierzyć, że zawsze jest jakiś sposób. To pobudza wyobraźnię i poddaje pomysły. Pozdrawiam również

      Usuń
  5. Coraz fajniejsze rzeczy wychodzą spod Twoich zdolnych łapek :)
    Ja się pytam w imieniu Twoich panien …. gdzie domek ? No gdzie ?
    Mebelki już mają :) a chałupki w postaci dachu nad głową wciąż brak :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym coś wyprodukować - moje marzenie, ale chyba bardziej jakaś dioramka niż domek, bo nie mam gdzie tego upchnąć. Może kiedyś się zdecyduję na zabawę w większą dłubaninę. Buziaki.

      Usuń
  6. Wow - sztaluga jak prawdziwa! Ty to masz talent! brawo!!!:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym, żeby była ruchoma - tj, żeby tylna nóżka się składała i rozkładała, ale wstępnie nie wychodziło mi połączenie, więc skleiłam już w rozpaczy na sztywno. Może kiedyś zrobię taką bardziej wypasioną - przenośną, bo składaną :P Dziękuję. Uściski!

      Usuń
  7. Też kiedyś dłubałam miniaturki dla terapii i chyba muszę do tego wrócić. Dobrze robi na sprawność stawów i odstresowuje.
    Jak zobaczyłam ślimaka truskawkę, to się zakochałam. Kiedyś zbierałam muszle, mam kilkadziesiąt, ale o istnieniu tej perełki nie słyszałam. A mam nawet atlas muszli. Pozdrowionka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wróć do miniaturek! To fantastyczna sprawa, a w Twoim wydaniu już wyobrażam sobie te wszystkie śliczne maleństwa.
      Wygląd prezentowanej muszelki również i mnie zaskoczył - pierwszy raz takie cudo widziałam. Najgorsze, że lokator nie chciał się pokazać, tylko drzemał w środku, a tak byłam ciekawa, kto w takiej muszelce mieszka. Uściski i serdeczności!

      Usuń
  8. Прекрасный мольберт!!!
    Приятно было узнать больше о Вас)))
    Piękny sztalugi!!!
    Miło było dowiedzieć się więcej o Tobie)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olga! Muszę wkrótce odwiedzić Twój blog i popatrzeć, co nowego zrobiłaś z wełny. Lubię Twoje dzieła. ;-) Pozdrawiam :-)
      Спасибо Ольга! Я скоро посетить ваш блог и посмотреть, что вы сделали с новой шерстью. Мне нравится ваша работа. :-);-) С уважением

      Usuń
  9. Sztaluga rewelacyjna, ale obrazek powala :D Cudności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, obrazek to ja tak na szybko zrobiłam, nie wiem, co w nim takiego widzisz :P Nad sztalugą to się nadłubałam, bo musiałam złapać dwa patyczki, żeby mi się nie turlały na boki i to pod odpowiednim kątem jeszcze, a następnie to skleić. A dziadostwo się rozłaziło ciągle. To nie takie hop - siup, wymagało wiele cierpliwości. :P Buziaki!

      Usuń
  10. Piękna sztaluga! Też kiedyś zrobiłam sztalugę, ale moja składała się tylko z trzech i pół wykałaczki :P.Była bardzo prosta i dawno jej już nie mam :D. Moja przy Twojej po prostu wymięka!
    Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że sztalugi, mimo, że wydają się nieskomplikowane, to jednak nastręczają wielu problemów podczas wykonania. Ja przynajmniej zużyłam przy swojej spore pokłady cierpliwości, także wiesz... ;-) Pozdrawiam :-))

      Usuń
  11. Obraz i sztaluga - cudowna robota! Myślę że pewnego dnia coś takiego się przytrafi, że zostaniesz obdarowana przez los jakimś własnym warsztacikiem! I wtedy wszyscy będziemy robić zapisy na meble lalkowe i inne drewniane dodatki! Mówię poważnie! I tego Ci życzę! Najgorszy jest brak czasu :( A narzędzia... Ja tam też nie posiadam nic konkretnego, ale zawsze coś się znajdzie i dzięki temu coś się stworzy! Tak, człowiek rozwija się, gdy jest takim przygodowym samoukiem. Dobrze to opisałaś! Czuję tak samo.
    PS:"Tego się nie da wytłumaczyć.... To się czuje ;-)" To też czuję hahaha, jakimś cudem tak właśnie jest! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj warsztacik to ja bym bardzo chciała mieć! Taki wieeeelki kącik z różnymi narzędziami... Może kiedyś... Pozdrawiam i cieszę się, że wróciłaś do blogosfery ;-)

      Usuń
  12. sztaluga urocza - ale to malowidło
    zdobyło me serce - zaś falafela nie
    jadłam jeszcze nigdy w życiu - samą
    zaś ciecierzycę znam i lubię, więc
    mam teraz ochotę upichcić smaczne F!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie niestety w Polsce nigdy nie wychodzi taki, jak bym chciała - zjadliwe, owszem, ale to nie to. Buziaki :-)

      Usuń
  13. Gdyby nie ta 10-centówka można by pomyśleć, że to normalna, prawdziwa sztaluga! Jestem pod ogromnym wrażeniem!
    A ten ślimaczek słodki jak truskawka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! bardzo się cieszę, że moja praca nie poszła na marne. Starałam się. A truskawkowa muszelka i moje serce podbiła. :-) Dziękuję za wizytę na blogu :-)

      Usuń
  14. Oj należy Ci się miejsce na warsztat jak mało komu , tworzysz takie wspaniałe rzeczy !!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystko co robisz dla swoich lalek bardzo mi się podoba. Masz tyle cierpliwości do dłubania takich małych przedmiotów.Podziwiam Cię za to bardzo. Sztaluga wyszła Ci rewelacyjnie ale to miniaturowy obraz skradł moje serce, to dopiero wymagało pracy. Pięknie Ayu!!! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ten obraz powstawał szybko, natomiast nad sztalugą się męczyłam, choć może tego nie widać. :P :D W każdym razie bardzo dziękuję Ewusiu. Pozdrawiam bardzo cieplutko.

      Usuń
  16. Pięknie porostu jak prawdziwa ;D może spróbuję ją zrobić. Chociaż wiem że nie się nie uda bo nie mam takiego talentu jak ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt pracy to 10% talentu, a 90% doświadczenia ;-) Nie mów hop, póki nie spróbujesz. Działaj i nie zrażaj się. Wierzę w Ciebie :-)

      Usuń
  17. Piękna sztaluga jak prawdziwa masz talent ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że chyba internet psocił i miałaś problem ze wstawieniem komentarzy. Czasem tak bywa, ale dziękuję za wytrwałość ^_^

      Usuń
  18. Piękna sztaluga! I ten obraz! Cudo! Też czuję pociąg do prac nad drewnem, ale lokum mnie dokumentnie ogranicza :-)
    Dowiedziałam się o Tobie kilku nowych rzeczy, zawsze to miłe:-)
    Od razu sprawdziłam co to takiego ten egipski falafel :)))
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drewno jest rewelacyjne, jestem nim zachłyśnięta. :-) Pozdrawiam cieplutko :-)

      Usuń
  19. Sztaluga jest świetna! Widziałam takie małe sztalugi w sklepie, ale poza rozmiarem niezbyt pasowały do Barbie, bo deseczki były bardzo grube, a Twoja jest proporcjonalna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też widziałam te sztalugi i maleńkie blejtramy, chyba w Empiku. Jednak odrzucała mnie ta grubość drewienek. Dziękuję bardzo za komentarz. Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  20. Sztaluga fajna, ale jaki obraz! :) Teraz proszę przygotować fartuch taki już poplamiony i beret do malowania dla lal ;)
    Ciekawie było też poczytać o Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idusiu, a wiesz, że to ciekawy pomysł z tym fartuchem i berecikiem? Przemyślę temat ;-) Uściski :-)

      Usuń
    2. Na pewno wyjdą świetnie :)
      Również ściskam :)

      Usuń
  21. Bardzo się cieszę, że odpowiedziałaś na moje pytania i fajnie więcej o Tobie się dowiedzieć. Falafel bardzo lubię i jadłam w różnym wykonaniu, ale egipskiego chyba jeszcze nie.
    Ślimak truskawka jest niesamowity. Chciałabym takiego spotkać:)

    Muszę się również zachwycić sztalugą!! ...i obraz malutki bardzo ładny lale namalowały:)


    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Falafel w Egipcie ma zielonkawy kolor, jest miękki, ma wyrazisty, specyficzny smak. Nie wiem, jakie Ty jadłaś, ale ja w Europie spotkałam się wyłącznie z żółtym środkiem i smakiem wyłącznie doprawionej, typowej ciecierzycy. Mnie samej też wychodzi wyłącznie ciecierzycowy smak :D niestety :/ Buziaki.

      Usuń

___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *