O tym przeczytacie na blogu...

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym, podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Wykorzystujesz mój pomysł na lalkowy gadżet i pokazujesz efekt w sieci? Bardzo się cieszę, choć nie ukrywam, że będzie mi miło, jeśli podasz źródło, z którego korzystałeś. Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

poniedziałek, 23 lipca 2018

Przedpodróżnicze dylematy lalkoluba

      Sukienkę zieloną, czy niebieską? Spodnie w paski, czy w grochy? Dżinsy, czy spodnie lniane? Więcej ubrań długich, czy krótkich? Kapelusz, czy chusta? Plecak, czy walizka? Torba mała, czy torba duża? Bikini, czy jednoczęściowy? Poduszka, czy wałek pod szyję? Krem, czy olejek? Japonki, czy sandałki? Adidasy czy tenisówki?  Ech... No cóż tu ukrywać, każdy to przerabiał. 


Tymczasem lalkolub dodaje do powyższego:

Jedna lalka, dwie, czy kilka?
Dmuchany flaming, czy dmuchana orka? 
Po jednym ubranku dla każdej lalki, czy po kilka na głowę?
Ile par lalkowych butów?
Okulary się pannom przydadzą, czy nie?
Będą tam jadły, czy tylko pozowały?
Grzebyczek, czy szczotka? 
Spineczki, czy gumki?
Sukienki, czy spodnie?
Kolczyki? Nie - pogubią się!
Leżaczek, czy kocyk?

Oooo Matulu!

O S Z A L E Ć      M O Ż N A !

Ile to się człowiek namęczy, żeby wreszcie wypocząć

Jednakże są takie rzeczy, o których od początku wiemy, że je weźmiemy...

Spójrzcie na tę torebkę!
(została spakowana w pierwszej kolejności)



Zachwycam się tym prezentem od czasu, kiedy tylko otworzyłam kopertę.
Ta misterna robota, te szczegóły i sam pomysł po prostu mnie rozbroiły.


Torebeczka jest przepięknie wykonana. 
Dodatki tak wspaniale współgrają ze sobą,
że całość zwyczajnie szokuje pięknem. 


Jedna z moich lalek, postanowiła zaprezentować Wam to cudo.
Z całą premedytacją nie pokazuję twarzy panienki,
bo między innymi właśnie ją zabieram na krótki wyjazd.
Niechże jej twarz będzie małą tajemnicą.


Tymczasem wróćmy do torebki.
Czyż nie jest piękna?


Ewusiu, dziękuję Ci raz jeszcze za wspaniały prezent!

środa, 18 lipca 2018

Może przepióreczkę?

       Z zaskoczeniem stwierdzam, że tegoroczny lipiec sprzyja mojemu lalkowaniu, które jest wyjątkowo płodne (a to fotki lalkowe w plenerze, a to ubranko, a to nowe lalki, a to lalkowe jadło... fiu, fiu...) Już dawno tak nie było. :D  Nic tylko się cieszyć i korzystać, póki można... (nie narzekam) :-) 

       Dzisiaj na przykład ponownie wzięło mnie na modelinę. Powstało coś dla lalek mięsożernych i ponownie coś na ochłodę (choć tej w zasadzie w niektórych miejscach Polski w ogóle nie brakuje...)

Zrobiłam: 

*Pieczoną przepiórkę (bo przecież nie samymi kurczakami lalki żyją)



Tu dla porównania rozmiarowo z kurczakiem, którego zrobiłam kilka miesięcy temu:



* Szynkę wędzoną



* Lody owocowe, wodne, ze szronem (w roli "szronu" biały drobny piasek dekoracyjny)



I... 
chyba czas najwyższy pakować walizki, bo wkrótce na trochę wybywam. 
(oczywiście z lalkami pod pachą) 

Dziękuję za odwiedziny!
Uściski! 

sobota, 14 lipca 2018

Kusicielki...

       Naoglądałam się Waszych zdjęć, naczytałam o nowościach Mattela i ponownie zostałam uwiedziona. Naprawdę, już nie można bezpiecznie skorzystać z Internetu, żeby nie zostać zmanipulowanym,  skuszonym, rozkochanym, zauroczonym, przepełnionym wizjami owoców nowej miłości. Co prawda przypuszczałam, że uwiedzenie będzie mało swoje konsekwencje, jednak powinny być dość późne - jak przystało na każde inne uwiedzenie. Dałoby to szansę na przygotowanie się do jego skutków. Tymczasem scenariusz okazał się taki sam jak zwykle... Znalazłszy okazję do spełnienia pragnień, zrealizowałam je natychmiast. I bądź tu człowieku konsekwentny i mądry! Przez tę technikę to już nawet uwiedzenia szybciej dają się we znaki... 



I po tym poważnym wstępie, pragnę przedstawić moje najnowsze nabytki:



Dziękuję za uwagę

:D :D :D







* Nie znam autora pierwszej fotki. Zdjęcie znalazłam, krążąc po Facebooku. Gdyby ktoś miał zastrzeżenia w kwestii wykorzystania fotografii, proszę o kontakt, usunę.

wtorek, 10 lipca 2018

Dla ogólnego smaku...

       Od września rozpoczynam ciekawy etap w swoim życiu 
---> będę się uczyła języka migowego. 
Mam nadzieję, że nauka nie pójdzie w las 
i wykorzystam wiedzę zarówno w pracy, jak również prywatnie.  

Tak, zostaję w Polsce jeszcze przynajmniej rok - hurra!

       Załatwiając w Łodzi wszelkie formalności finansowe, związane z nadmienioną wstępem kwestią, pozwoliłam sobie na krótki spacer w okolicy ul. Piotrkowskiej, w którym towarzyszyła mi znana już Wam panna. 

       Kiedy pierwszy raz pokazałam tę lalkę w sieci, kilka osób zwróciło mi uwagę, że lalusza kojarzy się z polską piosenkarką: Korą. Mnie samej także to skojarzenie jest bliskie, dlatego od dziś będzie ona Korą. 


Sukienczynę lalki znacie, zatem tym razem proponuję skupić się na torebce.
Otrzymałam ją od Ewy z Porcelanowych Lal i... oszalałam na jej punkcie!


Kora jest zachwycona podarunkiem.
Nie wiem zresztą która z nas bardziej się cieszy.
:-) 


Ponieważ torebusia idealnie pasuje do pasiastej stylizacji mojej panny,
pozwoliłam sobie na ponowne pokazanie laluszy w owym stroju.


No cóż Wam powiem, kobiety zdaje się wiedzą co czynią, 
upłynniając gotówkę w torebkach...
Nic bowiem tak nie dodaje smaku ciuchom, jak torebka


Spacer po Piotrkowskiej zakończył się deszczem, 
ale na szczęście tych kilka fotek będzie jego miłym wspomnieniem.

Pozdrawiam. :-) 
Ewo Porcelanowa - dziękuję! 

piątek, 6 lipca 2018

Miłość od pierwszego wejrzenia...

      No bo jak nazwać sytuację, w której idziesz do ciucholandu, żeby kupić namierzony dzień wcześniej plecak, a wychodzisz z pluszakiem, który w ogóle nie jest Ci potrzebny... 

No, ale kosztował niecałą złotówkę ...
i TAK się patrzył na Ciebie tymi swoimi błyszczącymi oczkami, 
osadzonymi w pluszowym ciałku... 


Przepadłam, 
wzięłam... byczka.


Po wypraniu jeszcze bardziej mnie rozczula


Muszę się trzymać z daleka od ciucholandowych koszów z pluszakami, 
bo niestety mam do nich słabość... ( do pluszaków, nie koszy)
Do tego stopnia mam ich dużo, że mogłabym utworzyć kolejny blog:
Aya w Świecie Pluszaków

Ech...
Podstępne małe istoty zabawkowe! 


Na kolejny blog nie mam jednak czasu, 
więc pozwoliłam sobie tutaj na krótki, nielalkowy wpis o byczku. 


Miłego weekendu!
Pozdrawiam! 

wtorek, 3 lipca 2018

Słodkie wakacjowanie

Cóż to byłoby za lalkowanie bez lepienia w modelinie! 
No żadne, powiem Wam, żadne!
Lalkując, musowo odczuwam potrzebę lepienia,
bez tego czułabym, że lalkuję połowicznie. 
☺☺☺
Zatem, aby w pełni wykorzystać wolne chwile, 
zabrałam się za kolejne miniaturki. 
Temat ulepków jak zwykle krążył wokół słodkości,
ale pojawiła się także owocowa nuta. 


Pozdrawiam! 

___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *