O tym przeczytacie na blogu...

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym, podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Wykorzystujesz mój pomysł na lalkowy gadżet i pokazujesz efekt w sieci? Bardzo się cieszę, choć nie ukrywam, że będzie mi miło, jeśli podasz źródło, z którego korzystałeś. Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

piątek, 24 lutego 2017

Wspomnienia marokańskie i laleczka od Zgredki

     Maroko, kraj kontrastów, pełen królewskiego przepychu i zwykłych ludzi zmagających się z przeciwnościami losu. Piękny, strategiczny kraj..., oby nie uległ tendencjom, zauważalnym w innych afrykańskich krajach...

Wracam do niego wspomnieniami dość często, planując powrót w tamte strony. Byłam tam z rodziną prawie 6 lat temu  3 lata temu (26/02/2017 - edit: pomyłka w rachunkach; myślałam o innej podróży) i miała to być jednorazowa wyprawa. Życie jednak weryfikuje zamierzenia, stąd plan powrotu. Jak rozwinie się sytuacja? Zobaczymy. :-)


      Zatem..., kiedy zobaczyłam tę laleczkę na blogu Zgredki, nie trzeba chyba wyjaśniać, że moje serce zabiło mocniej. To była miłość od pierwszego wejrzenia - czułam, że panna jest mi przeznaczona...



      Koleje losu prezentowanej lali były zawiłe i w efekcie tychże zawiłości lalusza faktycznie trafiła pod mój dach - niezmiernie mnie to zresztą raduje. Dziękuję Zgredko! :-) <3 Panna znalazła u mnie ciepły domek - zapewniam :-)


      Marokanka jest wspaniała! 
Nie dość, że kocham ten mold, to jeszcze sama lalka i jej strój cieszą mnie ogromnie! 


Jej buciki także podbiły moje serce, rozczulając mnie do cna
;-)
Są urocze 
^_^ 


To moja druga panna z tą starą "krysiową" buzią :-)
I trzeba przyznać, że jest zdecydowanie bardziej fotogeniczna 
od ciemniejszej koleżanki. Ta pierwsza natomiast ma wiele walorów, 
jednak aparat złośliwie je maskuje, co skutkuje nieciekawymi zdjęciami.
Christie Graduation 1997 jest zdecydowanie śliczniejsza w rzeczywistości, niż na fotkach.


 Obie panienki dogadują się świetnie, 
a przy tym cudnie wyglądają, stojąc obok siebie na półce.
Zresztą, czy mogłoby być inaczej?



Hmmm... 
Chęć gromadzenia lalek o egzotycznej urodzie to nieustanny głód i pożądanie, które trudno zaspokoić. Chciałoby się ich więcej i więcej... A im mniej na rynku określonego moldu, tym bardziej nasze poszukiwania skupiają się na odnajdywaniu danej niedostępności.
Jak to dobrze, że istnieje Internet! 
Myślę, że to nie ostatnie lale o tym moldzie, które znalazły u mnie lokum... 
Coś czuję, że z czasem zgromadzę ich więcej... 

Na razie jednak sycę wzrok Marokanką...
To świeży nabytek i nie mogę uwierzyć, że jest ze mną.
Już straciłam nadzieję na to, że kiedykolwiek ją zdobędę :-)


Moja pięknotka...
 ^_^
__________________________________

I jeszcze bonus:

Aya w Maroku ;-)


_________________________________

Miłego weekendu! Uściski :-)

33 komentarze:

  1. Cudowna lalunia! Przepiękne oczka, a ta biżuteria dodaje jej szlachetnego wyglądu. Jak zamożna córka sułtana!❤ Widać jak świetnie dogadują się z Gratulatką.😉 Co dwie starsze czarnulki to nie jedna! ❤❤ A zdjęcia w Maroku...Superaśnie, że odważyłaś się pokazać! Buziaki! 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Wychodzę z takiego samego założenia - co dwie to nie jedna..., co trzy to nie dwie... :P i tak dalej..., aż wreszcie (może) się nimi nasycę :P Co do odwagi... Okulary skrzętnie zasłaniają oczy :P :D Buziaki!

      Usuń
  2. bardzo lubię połączenie różu z fioletem -
    zresztą teraz biegam w fioletowych nausznikach
    i różowych rękawiczkach - do tęczowego szala :)

    cudnie, że Marokanka trafiła właśnie do Ciebie!
    życzę Ci wielu lalkowych spełnień :DDD
    fajnie ujrzeć blogerkę miast avatara...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei uwielbiam fiolet i błękit. Kolor niebieski oraz jego wszelakie odcienie, w tym turkusy i ultramaryny, mogłabym widzieć wszędzie. Pożeram wzrokiem wszystko, co niebieskie. Nie mam pojęcia dlaczego... :-) Co do avatarów... Ja także lubię gdy, od czasu do czasu, mogę odczuć, że po drugiej stronie ekranu siedzi osoba z krwi i kości, a nie bezuczuciowy robot. :-) Stąd często moją uwagę przyciągają osobiste dopiski na blogach lalkowych. :-) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Красивая кукла!!! Прекрасные фото!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednak Aya w Maroku wymiata cały wpis :P
    a Kryśki takie tylko do postawienia i nieruszania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysie kupione właśnie w takim niedotykalnym celu - mają stać i pięknie wyglądać ;-) Czasem tak właśnie mam, że jedne lale wykorzystuję nadmiernie do wszelkich działań, a inne są jedynie po to, by pięknie się prezentowały i oko cieszyły. Mówisz, że Aya wymiata? :D Aye już tak mają, że wymiatają :P

      Usuń
  5. Gratuluje pięknych lal. Marokanka wygląda jak egzotyczna księżniczka, taka z baśni. Drugiej Kryśce też niczego nie brakuje :) mam nadzieję, że uda Ci się zrealizować plany podróżnicze. Zdjęcia z Maroka cudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spośród lalkowych księżniczek, takie lubię najbardziej... :-) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  6. Obie lalunie są przepiękne i mimo, że kocham wszystkie Krysie, Marokanka zauroczyła mnie a szczególnie jej dołeczki. Tak , lubię barbie z dołeczkami.
    Zestawienie kolorów na jej ubranku nastraja optymistycznie. Chociaż mnie bardziej kojarzy się z Indiami niż Marokiem. Czy jej strój w całości jest oryginalny? A jeśli chodzi o Ayę w Maroku, już chciałam krzyczeć: Gdzie masz nakrycie głowy?, kiedy dostrzegłam biały kapelutek, który dzierżysz w dłoni. Czyli chciałaś tylko wyjść ładnie na zdjęciach, a kapelutek niekoniecznie:) No. Grzeczna dziewczynka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marokance służy ten mold i połączenie go z jasną skórą oraz ciemnym rysunkiem oczu i brwi. Wydaje się taka soczysta, wyrazista. To jej oryginalna sukienka - tj. mattelowska. Szukałam w internecie przykładów tradycyjnych marokańskich strojów, chcąc porównać owy do jakiegoś wzoru, ale nie znalazłam nic identycznego. Nie mam niestety na tyle wiedzy o Maroku, aby stwierdzić, że strój lalkowy mogę nazwać rzeczywiście marokańskich strojem. Jednak na podstawie oględzin internetowych fotek oraz po obejrzeniu fotek znajomej, która ma męża Marokańczyka, stwierdzam, że strój w jakimś stopniu oddaje tamten klimat. Z polskimi strojami ludowymi jest inaczej - są konkretne i od razu widać, że to nasze. W przypadku Marokanki Mattel wykonał jedynie coś, na wzór tamtejszych kobiecych strojów. Takie stroje głównie można dostrzec za zaręczynach, na ślubach. Co do mych fotek osobistych, to miałam chustkę, którą łączyłam od czasu do czasu z kapelutkiem (jak powiększysz fotkę, to zapewne chustkę dostrzeżesz). Najbardziej lubię nosić cienkie chustki, bo są przewiewne i nie odczuwam żaru słońca, kiedy mam chustkę na głowie. Kapelutki natomiast grzeją niemiłosiernie, stąd ograniczam ich używanie do minimum. Buziaki!

      Usuń
    2. *Nie mam niestety na tyle wiedzy o Maroku, aby stwierdzić, że ten strój lalkowy mogę nazwać rzeczywiście typowym marokańskim strojem.

      Usuń
  7. Prześliczna laleczka. A to Maroko może odłóż na później? Kraje Islamskie są krajami wysokiego ryzyka. Wiem, że wiele osób jeździ w tamte strony, ale po co ryzykować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sóweczko, dziękuję :-) I dziękuję za troskę. Teraz niestety wszędzie już nie jest spokojnie. Ja bardziej się obawiam w tej chwili podróżowania po Zachodniej Europie powiem szczerze. A kraje arabskie... Tamten świat to jest mój drugi dom :-) Co ma być to będzie, choć fakt, że nie należy szarżować swoim losem. Buziaki :-)

      Usuń
  8. Piękne dziewczyny i te plastikowe i te żywe :)
    Strasznie się cieszę, że wystarcza mi podziwianie tych plastików w necie i że nie muszę ich mieć :) muszę w sobie pielęgnować tę niechęć :) lepiej mi się z nią żyje :) napasę sobie oczy u innych i starczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, takie podejście jest bardzo dobrym rozwiązaniem... :-) Mniej problemów, mniej lalkowych rozterek, mniej lalek pod opieką, więcej miejsca w domu :D :-))))

      Usuń
  9. Też chce tam pojechać...Cudnie...Zaczęłam bloga.zapraszam:dlubaninylalkowe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie. Blog odwiedziłam. Czekam na kolejne posty :-) Jestem ciakwa ubranek ;-)

      Usuń
  10. Niesamowite, jak makijaż może różnić lalki o tym samym moldzie! Marokanka ma piękne usta, a Ty, jeśli podróż dojdzie do skutku, musisz koniecznie zrobić jej sesję w Maroku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli rzeczywiście jeszcze tam polecę, to wzięcie lalki w podróż będzie koniecznością. No, a sesja foto naturalnym następstwem. Uściski!

      Usuń
  11. Jak ja się bałam,kiedy laleczka była jeszcze w podróży. Że nie dojedzie,że ją zgubią, że się popsuje w paczce :P Ale dojechała i serce zabrała. Tak jak mnie jej siostra - Także Christie, która zajęła miejsce Marokanki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, Zgredko, chyba każdy ma takie obawy, kiedy wysyła lalę w świat, choć chyba większe są stresy, gdy panna leci poza granicę danego kraju. Na szczęście wszystko z panną ok. Poza tym zapakowałaś ją tak zmyślnie ;-), że bomba atomowa by tego nie przebiła :P :D Jestem ciekawa wspomnianej siostrzyczki... Pokażesz ją na blogu??? PROSZĘ!

      Usuń
  12. O, jak miło Cię zobaczyć! Pokazałaś piękne zdjęcia! Może i ja się kiedyś odważę...
    A co do lalek - nieczęsto takie widuję (mowa oczywiście o internecie), są rzadkie i cenne a w Marokance można się po prostu zakochać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Marokanka jest bardzo ładna :-) Obecnie to jedna z moich ulubionych laluszątek zachomikowanych w domowych pieleszach. :-)

      Usuń
  13. Piękna podróż, zazdroszczę! A lalka równie niesamowita, to chyba jedna z najpiękniejszych Christie jakie widziałam, ma wszystko co najładniejsze w tym moldzie, a przy tym również swoje charakterystyczne i oryginalne cechy odróżniające ten model od innych. Gratuluję nowej zdobyczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mnie także bardzo podoba się ta buzia i jej zestawienie z makijażem, strojem - rzadko się takie Krysie spotyka. Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  14. Jeśli jakaś lalka Ci pisana, to do Ciebie trafi :) . To wyjątkowo uroczy mold , wart posiadania w wielu egzemplarzach , bo... i tak każdy wygląda inaczej.Brak artykulacji jest w ich przypadku nieistotny . Roztaczają swój czar bez gimnastyki :). Jak miło zobaczyć jak wyglądasz !!! :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Niektóre lale nie muszą być wybitnie ruchliwe, by były warte pożądania! ^_^ Swoją drogą należy do takiej kategorii wiele lalek z dawnych lat :-) Dziękuję za komentarz. Buziaki!

      Usuń
  15. Aya, what beautiful dolls! And the vibrant colors of their garments is so lovely! I enjoy seeing dolls that represent various cultures. It is so nice to see such diversity especially in our world of dolls. Your photos of Morocco are breathtaking! Thank you for sharing!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you April :-) I'm glad you like my new doll - she is amazing, oh yeah ;-) :P Hugs my dear!

      Usuń
  16. Hej, fajnie Cię zobaczyć. Lala przywołuje wspomnienia i to super sprawa. MA genialne buciki!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, te buciki są cudne, prawda? Uwielbiam takie butki, nawet w ludzkim rozmiarze :-)

      Usuń

___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *