O tym przeczytacie na blogu...

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym, podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Wykorzystujesz mój pomysł na lalkowy gadżet i pokazujesz efekt w sieci? Bardzo się cieszę, choć nie ukrywam, że będzie mi miło, jeśli podasz źródło, z którego korzystałeś. Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

piątek, 1 stycznia 2016

Okołonoworocznie

Bohaterką dzisiejszego wpisu jest laleczka, 
która - zanim rozpocznę - złoży Wam życzenia noworoczne

Ja oczywiście przyłączam się do niej!



a teraz do rzeczy...
      
      Myślę, że świadomie, bądź nie, ale znacie już tę dziewczynkę. Przemykała cichaczem na zdjęciach, które jakiś czas temu tutaj prezentowałam (<KLIK> i <KLIK>) i bardzo możliwe, że ginęła gdzieś w tłumie pozostałych panienek. 

      Kilka lat temu wypatrzyłam ją w ciucholandzie i bez namysłu kupiłam, płacąc około złotówki. W domu, po umyciu i wstępnym ogarnięciu włosków, dałam jej jakąś sukienkę i... tak dziewczę sobie żyło w jednej z szafeczek mojego mieszkania. Muszę Wam jednak zdradzić pewien sekret... Ta laleczka jest niezwykła. Pracuś z niej niemiłosierny, a w dodatku skromniś straszny... To ona pomagała mi tworzyć wszelkie butki z papierowej okleiny, jakie tutaj widzieliście (<KLIK>). To właśnie jej stópki bezwzględnie wykorzystywałam... A laleczka grzecznie poddawała się wszelkim zabiegom. Jest bardzo dzielna - niewątpliwie.

      Jednak nadszedł nowy rok i postanowiłam nadać jej wreszcie wyrazistą osobowość oraz poświęcić chwilę - tak, żeby też miała tutaj swoje 5 minut. Ostatnio przybywały nowe, zapudełkowane lalki, a te starsze - szczególnie nasza dzisiejsza bohaterka - czuły się wśród nich zagubione, nijakie, brzydsze... Postanowiłam powoli to zmieniać i każdej z ciucholandowych lal dać coś tylko dla niej. Przy okazji chciałam spełnić swoje marzenie... Przynajmniej częściowo... Och... Egoistka ze mnie... 

      Od dłuższego czasu marzyła mi się piegowata lalka. Jedną nawet już prawie kupiłam..., ale rozsądek nie doprowadził do sfinalizowania zakupu - po pierwszej radości i wstępnej ekscytacji z powodu znalezienia takowej w moim mieście, zobaczyłam astronomiczną cenę, jaką sprzedawca żądał (99zł). Emocje opadły, portfel kłapnął zjadliwie dziobem i nie pozwolił na zakup. Postanowiłam więc trochę zmodyfikować moje lalczyne ciągoty i samodzielnie obsypać piegami lalkę. Wybrałam do tego celu naszą dzisiejszą dziewczynkę. 



      Początkowo miało być po kilka piegów na każdym policzku - tak jak u tamtej sklepowej lalki... Jednak w trakcie kropkowania, przypomniała mi się koleżanka z dzieciństwa. To, co najwyraźniej pamiętam z tamtego okresu to jej buzię - upstrzoną licznymi piegami. Koleżanka nienawidziła ich ogromnie - ja natomiast uwielbiałam, nie rozumiejąc w czym tkwi problem. (Do tej pory nie potrafię zrozumieć, dlaczego ludzie wstydzą się swoich piegów. Nadają one oryginalnego wyglądu, są czymś niepowtarzalnym i ... pięknym. Ja w każdym razie kocham piegi i oczywiście jak na złość ich nie mam)


      Zatem tak kropkowałam i kropkowałam i... wspominałam dzieciństwo... i..., sama nie wiem kiedy, zaczęłam dostrzegać w lalce podobieństwo do wspomnianej dziewczynki.


Laleczka poza piegami i dwoma pieprzykami, 
dostała też nowy kolor oczu 
oraz zrobiłam jej loczki


Otrzymała też swój osobisty strój:
uszyłam jej bluzeczkę, dżinsy 
oraz zrobiłam buciki

[edit 03.01.2016 r. :
ogólny przebieg wykonania bucików znajdziecie
w zakładce "Coś z niczego..."]


      Chciałam pokazać Wam moją miłość do piegów, tak często lekceważonych i pogardzanych przez ludzi. Pewnie nie raz zasiądę do ponownego kropkowania tej lalki, bo kiedy pomyślę o ludzkich piegowatych twarzach, jakimi od czasu do czasu zdarza mi się zachwycać, to widzę, że moje dzieło ma się nijak do dzieł Matki Natury. Jednak zabawa z lalką dała mi tyle radości, że zarówno przy kropkowaniu jak i "ubrankowaniu" spędziłam całego Sylwestra (poza książkami i rysowaniem to chyba najprzyjemniejsze czynności, jakie uwielbiam uskuteczniać... ).

Jedno jest pewne:
 lalka dostała prezent noworoczny w postaci ubranek i ludzkiej uwagi.
A cóż więcej do szczęścia potrzeba lalkom?
     

24 komentarze:

  1. Suuuper teraz wygląda, jak nie ta sama :)))))))))
    Też lubię lalki z piegami, chociaż nie koniecznie u siebie, a trochę
    ich mam ;-) To ludzkiej naturze jest taki przekór ;-)
    Nawiasem, jeśli chcesz nową piegowatą lalkę z linii fashionistas -
    to mam do odsprzedania jedną i nie za taką cenę na jaką trafiłaś -
    (ma dwie takie same)daj po prost znać :)
    Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dzięki bardzo za opinię :) Mogłabyś podać więcej szczegółów w sprawie tej lalki (cena za lalkę i przesyłkę, jakaś fotka)? Podaję mój e-mail: iga.elsaid@interia.pl
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  2. Jak byłam dzieckiem to strasznie zazdrościłam piegów mojemu bratu:) Co prawda nie miał ich dużo, ale takie słodkie były :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ludzkie piegi się super :)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowicie teraz wygląda!!!! Mnie skojarzyła się z Pipi :) Bardzo pięknie ja odmieniłaś :) Pozdrawiam nowo rocznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pipi była super dziewczynką! :))Pozdrawiam również :)

      Usuń
  5. Happy New Year to you and your lovely freckled doll! Beautiful outfit too!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you Linda :)) All the best for you in new year! :))

      Usuń
  6. Zrobiłaś z niej cudną dziewczynę! Lubię bardzo blondynki z ciemnymi oczami a co do piegów, to teraz, na lalkach je uwielbiam! Natomiast sama jako dziecko miałam ich setki i wiązało się to z jasną, opalającą się na czerwono skórą i to właśnie to było najgorsze! Mój stosunek do piegowatości uległ diametralnej zmianie, ale wspomnienia z nią związane nie są przyjemne...
    Stawiam jednak na piegi u lalek a Tobie udało się to znakomicie!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :) :) :) No tak, rozumiem,że buźki z piegami są w jakimś stopniu delikatniejsze i bardziej podatne na oparzenia słoneczne. To może umęczyć człowieka. Natomiast sam wygląd piegów jest bajeczny :) ^_^ W ogóle to ja mam też hopla na punkcie naturalnie rudych włosów - czy to u kobiet, czy też u mężczyzn. A dzieciaki z rudymi włoskami to już całkowicie są boskie :)). Takie kłaczki są przepiękne i nie rozumiem dlaczego dużo dziewczyn farbuje swoje cudne ogniste włoski, chcąc ukryć ten dar natury. Farbowaniu cudnych włosów mówię NIE! :)):D Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  7. Piegowate górą! Ja też mam u siebie taką jedna piegowatą Kim- ale chyba przesadziłam trochę z kolorem, bo policzki ma za bardzo pomarańczowe. Jeżeli mogłabym Ci coś zasugerować to radziłabym użyć jaśniejszej kredki do piegów- jasny brąz lepiej pasowałaby blondynce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziękuję za odwiedziny na blogu :)) no i sugestię. Każda sugestia to świeże spojrzenie i nauka. Spróbuję jaśniejszego koloru i zobaczę co mi z tego wyjdzie :)) Pozdrawiam ciepło ;)

      Usuń
  8. Wyszło super !!! :)
    Ja za dziecka też miałam piegi i kolor włosów taki miedziany - nie rudy, choć chłopcy w szkole mi dokuczali i wołali "marchewa" nie wiem dlaczego. Ale dzieci jak to dzieci. Pani broniąc mnie zawsze mówiła do nich, że kiedyś sami będą mięli rude żony i szczerze, ci co najbardziej mi dokuczali to mają niektórzy żony w ognistym rudym kolorze, ale są farbowane;) koło liceum zmienił mi się kolor, a dziewczyny takie 2 co mi też dokuczały to w liceum same sobie pofarbowały na rudy. Chciało mi się wtedy śmiać. A mnie się zmieniały od pory roku i tak zostało, że latem wchodzą mi w złote jasny brąz, a na zimę ciemnieją.Długo nie lubiłam moich włosów, teraz mam naturalny kolor ciemny złoty brąz i nie raz słyszę jak niektóre osoby mówią że mam takie fajne włosy, jaki kolor zrobiłam ;) Mnie od kilku lat bardzo podobają mi się takie ogniste rude :) ale mam wrażenie że jak bym sobie takie zrobiła to by się wszyscy na mnie patrzyli ;) wiem to po sobie bo sama się za takimi włosami oglądam:)
    Piegów za to praktycznie nie mam, zostały mi jakieś pojedyńcze, chyba wyblakły ;)
    Twoja lala wygląda za to rewelacyjnie - też podobają mi się piegowate lale. Tylko nie wiem czy nie powinna mieć tak bardziej nieregularnie te piegi, przynajmniej tak by było bardziej naturalnie ;) ale to jest Twoja wizja i jest naprawdę SUPER!!!
    Ale się rozpisałam ... Ups...
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię takie długie komentarze. Dziękuję serdecznie za opinię. Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
    2. Tylko pisanie na telefonie takich długich jest uciążliwe ;)

      Usuń
  9. Przepadam wprost za piegowatymi lalkami:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo pieguski, zarówno ludzkie, jak i lalczyne są wyjątkowe!

      Usuń
  10. Lubię piegi, zwłaszcza u przystojnych rudzielców, bynajmniej nie plastikowych Kenów;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) :) :) Widzę, że wielbicieli piegów jest więcej niż bym przypuszczała - miła to świadomość :))) Pozdrawiam

      Usuń
  11. to najbardziej "osobista" Baśka,
    jaką dotychczas zobaczyłam :)))

    OdpowiedzUsuń

___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *