O tym przeczytacie na blogu...

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym, podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Wykorzystujesz mój pomysł na lalkowy gadżet i pokazujesz efekt w sieci? Bardzo się cieszę, choć nie ukrywam, że będzie mi miło, jeśli podasz źródło, z którego korzystałeś. Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

środa, 3 maja 2017

Pomstując na klej srodze... do pieknej Lagoony przechodzę...

      Oj tak, dobry klej to podstawa. Przekonałam się o tym w ostatnich dniach, kiedy z zapałem wzięłam się za pracę nad kolejnym mebelkiem z patyczków drewnianych. Wykorzystałam w pracy najnowszy klej, kupiony przypadkiem, jednak z zarekomendowaniem jako świetny klej do drewna. Miał być lepszy niż Wikol i wszystkie inne razem wzięte. Skusiłam się... Niestety, na moją pokusę zaczęłam pomstować stosunkowo szybko i dość siarczyście.

      Ten klej był fatalny, wsiąkał w drewno jak w gąbkę, co utrudniało łączenie elementów i owszem, po wielu podejściach, sklejał wreszcie, ale ileż ja się przy tym namęczyłam! Coś okropnego! Magic, czy Vikol są gęste i silnie łączą praktycznie od razu. Po wyschnięciu przybierają postać przezroczystej gumy, tworząc spoinę stosunkowo odporną na wodę i wilgoć - zawsze byłam z nich bardzo zadowolona.

Omawiany niewypał natomiast, po (łaskawym) wyschnięciu, robi się twardy jak kamień i przybiera postać matowej, jasnej spoiny, którą wystarczy polać wodą, żeby zapominała, że powinna łączyć. Chcesz pomalować farbami swój drewniany wytwór? Zapomnij! Wszystko zaczyna się rozłazić, a Ty płaczesz nad swoją wielogodzinną pracą. Musiałam się posiłkować klejem kropelką, żeby uratować całość.

Szafkę skończyłam po prawie czterech dniach męczarni - zwykle robię taki mebel w dzień, góra dwa z przerwami. 


      Na zdjęciach szafka wygląda przyzwoicie, jednak planuję jutro kupić solidny klej i poprawić pewne niedociągnięcia - głównie w środku.

Szuflada i drzwiczki otwierają się, jednak środek nie wygląda ładnie. Wskutek użycia marnej jakości kleju, niektóre elementy drewniane wygięły się i rozkleiły. 


Naprawdę bardzo mi szkoda godzin spędzonych nad tym mebelkiem, żeby teraz dać za wygraną i zostawić to tak, jak jest.


Środek drzwiczek wykonany jest z płótna, które następnie pomalowałam. 
Gałki i uchwyt przy szufladzie wykonałam z drewnianych koralików i grubego patyczka. 
Całośc pomalowana farbami akrylowymi - część transparentnymi, część permanentnymi. 

A tak wygląda szafeczka przy innych moich mebelkach:


:-) 


Obecnie jestem także w trakcie pracy nad lalkową toaletką, 
ale o tym już innym razem. 

***

Przy okazji, żeby Was jeszcze trochę przetrzymać na moim blogu,
pokażę Wam jeszcze, co ostatnio wyhaczyłam w ciucholandzie:



Lagoonka pochodzi z serii Dance Class.
Brakuje jej jedynie płetw na łydkach, spódniczki, torebki i bodajże bransoletki. 


Przybyła do mnie bardzo kudłata i brudna, ale dało radę nad tym zapanować.


Och, już zapomniałam, jaka przyjemna może być zabawa z monsterkami.
 Ostatnio na topie były u mnie wyłącznie panny barbiopochodne...


:-) 

I tymże lagoonowym akcentem, kończę dzisiejszy wpis, 
życząc Wam miłego tygodnia (oby nadal w atmosferze majówkowej) 

Uściski!

39 komentarzy:

  1. Szafeczka jest prześliczna.Szkoda, że przez klej tyle czasu Ci zajęło jej zrobienie, bo pewnie w tym czasie powstałoby jeszcze jakieś cudo. Śliczne te mebelki robisz. Ja używam Magika albo Wikolu, co prawda nie schną natychmiast, ale jak już skleją to na dobre. MH to nie moja bajka, ale Lagunka ma całkiem miłą buzię. Pozdrowionka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :-) Przekonałam się bardzo dobitnie, że jakość materiałów, jakich się używa to podstawa działania. Bez tego człowiek nie ma żadnej przyjemności z działania, musi lawirować między tym, co chciałby osiągnąć, a tym, co daje dany materiał. Magik czy Wikol są świetne, stosunkowo szybko łączą, nawet jeśli trzeba czekać na całkowite wyschnięcie, to jednak już wstępna spoina pojawia się po kilku minutach. Przy kleju, o którym piszę taką spoinę mogłam osiągnąć po żmudnym nakładaniu kilku warstw na siebie, bo to, co wstępnie nałożyłam wchłaniało się błyskawicznie w drewno, albo rozlewało na boki i w ogóle nie scalało. Jakiś koszmar. No i później, jak już pisałam, spoina jest bardzo nietrwała - kropla wody wystarczy, żeby drewniane elementy się rozłączyły. Myślałam, że szału dostanę, a ja ogólnie naprawdę jestem bardzo cierpliwa i spokojna. :D Ech... No, ale to zawsze dodatkowe doświadczenie. Teraz wiem, czego się trzymać. Pozdrawiam cieplutko. Uściski.

      Usuń
  2. współczuję tych męczarni - niemniej jednak
    nie niweluje to mego zachwytu nad komódką!

    Lagunka wprost śliczna - One często gubią płetwy -
    niczym morskie zwodnice chcące przybrać ludzki
    kształt by uwieść niejednego Lalkoluba :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś chyba jest na rzeczy z tymi Lagunkami - zgadzam się w zupełności :D Małe Zwodnice.

      Usuń
  3. Очень красивая мебель!!!
    Красивая кукла!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozytywna opinię. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. Ależ ta Lagoonka pięknie pozuje! Monsterki to jednak mają to "coś" jeśli chodzi o modeling, czego brakuje często innym lalkom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, już zapomniałam jakie te lalki potrafią być wdzięczne. Dopiero przy bliższym poznaniu i osobistym wymacaniu można się nimi zauroczyć.

      Usuń
  5. Szafeczka jest przepiękna. Koniecznie sklej ją lepiej bo szkoda tylu godzin pracy i straty pięknego mebelka. Z tymi dodatkami jak chlebak, wygląda jak prawdziwa komódka z domu babci. Gratuluje też Monsterki. Ładnie doprowadziłaś ją do porządku. Monsterki są takie delikatne i wdzięczne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Oj tak, dzisiaj właśnie kleiłam środek szafeczki... Zobaczymy jutro, jak to będzie wszystko wyglądać... Ech... A monsterki są fajne panny :-)

      Usuń
  6. Szafeczka śliczna.szkoda,że tyle nerwów cię kosztowała.lagoona to bardzo ładna modelka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety..., ale z drugiej strony zdobyłam kolejne doświadczenie - to też jest cenne :-) Uściski!

      Usuń
  7. Taką Lagunę wypędziłam już jakiś czas temu z domu :)
    Mebelki (komoda, regał) fajniste, ale jakby czegoś im brakowało ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Ty niedobra! Laugunkę wypędzać z domu! Wstydź się! :-)

      Co do mebelków możesz mieć rację... :-) Hmmm, tylko czego im brakuje? Masz jakąś wizję, sugestię? :-) Chętnie poczytam ^_^ Buziaki!

      Usuń
    2. ... jakiegoś dołu :)
      może nóg, może jakiegoś cokołu :)
      No zobacz - jak taka lalka otwiera szafkę i chce coś wyjąć z dolnej półki to musi się położyć na podłodze, aby się tam dostać :(
      Od razu mebel zrobi się większy, wygodniejszy i skalowo odpowiedni ...haha... :)
      Krzesło jest ok, ale ta komoda? dupą spokojnie na niej też może usiąść :P

      Usuń
    3. Nogi, nóżęta meblowe mówisz? Hmmm..., a wiesz, że to ciekawe...? W sumie może jakieś nóżęta z drewnianych koralików mogłabym dokleić, albo coś w ten deseń... Przemyślę to... Przemyślę :-) :D <3

      Usuń
    4. Jejku! zrobisz jak zechcesz, ja tylko swoją sugestię wyraziłam :P
      nawiasem- koraliki to za mało, za nisko będzie :P

      Usuń
    5. Toż od tego jest lalkowanie, żeby wymieniać się pomysłami! I bardzo dziękuję za sugestię :-) Będę działać Ewusia :-) A jakże!

      Usuń
  8. Fantastyczna komódka !!!! Szkoda tylko Twoich nerwów :/ ale cóż czasami tak się dzieje :/ Nie jeden raz przekonałam się, że dbałość o materiały i staranność wykonania to podstawa wszelkich działań twórczych :) jak się próbuje coś omknąć to że tak powiem jak się odwrócisz to ugryzie cie w du… w najmniej oczekiwanym momencie :/ niestety ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D :D :D a no właśnie gryzie i to z jaką siłą! :D :D :D

      Usuń
  9. Z tego gryzienia w du... wyżej aż się uśmiałam, ale święte słowa :D Komódka przepiękna, nie wiem jak Ty to robisz, że wygląda na taką żywą normalną ludzką :) CUDO. Czekam na toaletkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, cieszę się, że moja lalkowa komódka wygląda ludzko :-) Chociaż tyle mogę mieć z tego użerania się z klejem :-) Uściski!

      Usuń
  10. Jakie Ty cuda wykonujesz! Mebelki zachwycają! Ponadto uwielbiam takie drobne przedmioty, które na nich ustawiłaś! Są śliczne! Naprawdę współczuję kłopotów z klejem, bo wiem, jak coś wkurza, kiedy nie wychodzi i to nie z naszej winy! Lagoonka na Twoich fotografiach wygląda tak słodko, że gdybym miała ją w zasięgu ręki na pewno bym ją do siebie zaprosiła, choć monsterkowy czas jakby u mnie się na chwilę zatrzymał... :-)
    Pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i pozytywny odbiór :-))) Męczarnia z klejem była tak solidna, że nie chciałabym tego powtórzyć. :-) A Lagoonka to taka mała, nieśmiała istotka :-)

      Usuń
  11. O jakie piękne mebelki ! Och tak klej to podstawa u każdego nawet jak ktoś nie robi jekieś (tak śwetne mebelki jak ty :)) mebelki . Potrzebne jest do sklejenia np kartki a taśma ojoj to dopiero potzebne . Śliczna kokardka u Lagoony . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że moje klejowy kłopoty znalazły u Was zrozumienie :D Uściski!

      Usuń
  12. 4 dni pracy, ale muszę Ci powiedzieć, że było warto, wyszło rewelacyjnie i niezwykle starannie. Nigdy bym nie zgadła, że coś poszło nie po Twojej myśli patrząc na gotowy mebelek :) I poproszę o więcej informacji, jak wykonałaś chlebak albo młynek? Wyglądają ślicznie i tak realistycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Dziękuję Neytiri! Mebelek wygląda już mniej starannie w środku... Niestety! Informacje o wykonaniu chlebaka znajdziesz tutaj: http://aya-w-swiecie-lalek.blogspot.com/p/blog-page_52.html , a o młynku pisałam tutaj: http://aya-w-swiecie-lalek.blogspot.com/2016/05/drewniane-lalkowanie.html

      Usuń
  13. Przyzwoicie, to mało powiedziane :) śliczna jest ta szafka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądowo jest w porządku, fakt, ale wiesz, mam porównanie pod względem jakości wykonania i funkcjonalności z np. kredensem - przy komódce ręce mi opadają. Na fotkach tego nie widać, byc może kredens wydaje się taki niepozorny, ale w kredensiku, gdy otworzymy drzwiczki wszystko jest takie jakieś ładne, dopracowane, solidne, spójne i twarde... W komódce natomiast, po otwarciu drzwiczek widać wiele niedoróbek. To bardzo jest przykre, bo tak się starałam, a ten okropny klej nie złączył mi drewienek ładnie. Kredensik spokojnie mogłabym dać dzieciom do zabawy i czuję, że musiałby się bardzo postarać, żeby go zepsuć. Szafeczka natomiast... no cóż... płakać się chce... :-( Ale powoli to naprawiam - kupiłam sobie Magica. :-))) Uściski!

      Usuń
  14. Mebelek jest śliczny :) . Tak to bywa z tymi nowościami ... Dlatego jestem konserwatystką , jeśli coś mi się sprawdzi niechętnie sięgam po coś nieznanego , ale próbować przecież czasami trzeba ... Żal tylko straconego czasu i nerwów :/ . Na szczęście na zdjęciach tego nie widać :):) Cudeńko !!!
    Buziaki i wyrazy uznania !!! :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie z drewnianymi patyczkami od niedawna eksperymentuję, stąd ta odwaga do doświadczania różnych narzędzi i klejów..., ale powiedziałam: basta! Co do klejów, zostaję już przy tych, które dobrze znam :-) Mogę eksperymentować z np. papierem ściernym., czy nawet farbą... , ale kleje w takiej zabawie to podstawa - muszą być dobre! Buziaki!

      Usuń
  15. ... i zapomniałam z tego wszystkiego o Lagunce !!! Lagunki są słodkie i faktycznie lubią gubić płetwy :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam już dwie Lagunki - tę powyżej z drugiej ręki i inną - nową. Tamta druga ma kręcone włoski i pochodzi z innej serii. Podobają mi się ich dłonie z błonkami ^_^ Niektóre monsterki są takie rozczulające :D . No, a te ich płetwy... fakt!

      Usuń
  16. Bardzo ładna komoda. Dobrze wiedzieć czego nigdy nie kupować ☺ Ja chyba też najczęściej kupuję vikol i magik bo nie wiem jak się sprawują inne kleje. A nie lubię kupować kota w worku. Lagoonę też mam i uwielbiam ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobre podejście - lepiej używać sprawdzonych materiałów, bo później cała praca może pójść na marne. :-) Pozdrawiam serdecznie :-) PS - Lagunki są słodkie!

      Usuń
  17. Mebelek jest prze!-śliczny, a tym klejem to rzuciłabym w sprzedawcę i kazałabym mu samemu nim sklejać...
    A Lagunka cudna, ma zupełnie inny makijaż niż te często spotykane. Powiem Ci w tajemnicy, że zaczęłam się zarażać od córki Monsterkami :) oczywiście moje staruszki nadal są najważniejsze, ale mam przeogromną przyjemność wyszukać gdzieś albo licytować jakąś perełkę dla córci ;) Zastanawiam się, czy nie zrobić osobnej zakładki dla naszej kolekcji MH na moim blogu :D Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też miałam takie myśli - rzucić tubką tak, żeby zabolało :D I jakie miałam mordercze spojrzenie... Ech... Ja względem monsterek miałam bardzo mieszane odczucia. Później kupiłam sobie dwie pierwsze na jakiejś wyprzedaży, żeby "zapoznać się z tematem"... I tak mi się spodobały ich różnorodne ciałka, fajna ruchomość i możliwości ciekawego pozowania, że się nimi zauroczyłam. Dzięki temu mam w domu kilka postaci monsterkowych. Przez jakiś czas odeszły na dalszy plan, stojąc jedynie na półce i ładnie wyglądając, ale przez ten ostatni ciucholandowy zakup ponownie do nich wróciłam i przypomniało mi się, jakie są sympatyczne i oryginalne. Lubię szczególnie te płetwiaste, albo z wilczkowymi, czy kocimi uszami. :-) To taka wesoła odskocznia od doniosłych lalek Barbie, połyskujących brokatem. Zakładkę monsterkową na Twoim blogu, chętnie bym obejrzała! Buziaki!

      Usuń
  18. Szafka przepiękna i na szczęście nie widać, że miałaś takie przygody z klejem. Też się pokusiłam i kupiłam sobie klej, co miał mieć wszystkie kleje pod sobą i własnie zasychał na gumowato i wcale nie trzymał. Myślę, że się nazywał Klej szewski i rzeczywiście mógł doprowadzić do szewskiej pasji... Lagoona niesamowicie fajna i gratuluję kolejnej zdobyczy. Też bym ją przygarnęła:)

    OdpowiedzUsuń

___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *