Krótko o blogu

Jak wykonać własnoręcznie buty dla lalki? Czy gadżety dla lalek muszą być drogie? W jaki sposób stworzyć dziecku (bądź sobie) magiczny świat zabawy, przy niewielkim nakładzie finansowym? Między innymi o tych, jak również o innych lalkowych kwestiach, przeczytacie na moim blogu. Zapraszam

Drogi Czytelniku

Zdjęcia na blogu są mojego autorstwa. Jeśli udostępniam zdjęcie wykonane przez inną osobę, informuję o tym podając źródło. Chcesz wykorzystać moje zdjęcie? Zapytaj :-) Dziękuję :-) Aya ze Świata Lalek

Szukaj na tym blogu

___________________________________________________________________________

poniedziałek, 30 listopada 2015

Gadżet dla Barbie za 1,50 zł

   Jakiś czas temu, czytając bodajże jakiś wątek na Dolls Forum, znalazłam informację o fotelikach czy leżakach lalkowych, sprytnie przerobionych ze stojaków na telefony komórkowe. Postanowiłam zrobić obchód po sklepach różnej maści, żeby wybadać zasoby. Spacerowałam tak ładnych kilka godzin, bez rezultatu, aż dotarłam do sklepu "Wszystko za 1,50zł", gdzie moim oczom ukazało się to:


Pomyślałam, że to fajny gadżet za małe pieniądze i kupiłam dwa.

  W domu od razu sprawdziłam, czy zakup przyniesie lalkowym domownikom jakikolwiek pożytek... Okazało się, że wszystkie dziewczyny przywitały siedziska z dużą radością (łącznie z Młodą) i tak im się one spodobały, że zaczęłam żałować nabycia tak małej ilości. Rozważam zatem ponowną wizytę w sklepie.
   
   Ja również oceniam leżaczki bardzo pozytywnie. Podoba mi się ich wygląd, możliwość składania i rozkładania. Jedyną wadę, jaką dostrzegam, jest kolorystyka. Większość miała kolory fluorescencyjne (żółte, zielone, pomarańczowe...). Jakimś cudem chyba, wyszukałam w koszyku te dwa niebieskie, które nie męczą tak bardzo wzroku.  Gdyby komuś bardzo przeszkadzał plastik, to informuję, że siedzisko można zdjąć z metalowego ożebrowania i uszyć na jego wzór materiałowe.



niedziela, 29 listopada 2015

Barbie LOOK City Shine™ 2014 - Lalka Kolekcjonerska

W moim Świecie Lalek zagościła niespodziewanie pierwsza typowo kolekcjonerska panna (wyprzedaż w sklepie, dodatkowo bon na 10zł - nic, tylko brać!). Poziom ekscytacji, pod wpływem podziwiania jej wdzięków, osiągnął u mnie wynik niemalże maksymalny. Uwielbiam ciemnoskóre lalki! Ta lala, faktycznie przyciąga wzrok - nie tylko pięknymi rysami twarzy, ale także strojem, dostojną postawą, makijażem... 

Najlepiej, gdyby stała w pudełku na półce i cieszyła wzrok. Zresztą pewnie wielu kolekcjonerów właśnie tak robi - stawia przedmiot uwielbienia na półce, szczelnie zamknięty w pudełku i napawa oczy widokiem. Ja jednak nie należę do tej grupy. Muszę lalkę obejrzeć z każdej strony, dotknąć, rozebrać, ubrać, przebrać, a nawet powąchać. Zapewne takie zachowanie wzbudzi niesmak u części, wyrobionych kolekcjonersko, Czytelników, no ale cóż, wolność Tomku w swoim domku. Moja lala - ja ustalam warunki zabawy... ;)
      

Spójrzcie, jaka ona boska...



Nie miałam dużej styczności z lalkami tworzonymi z myślą o dorosłych odbiorcach, ale przypuszczałam, że różnią się one od tych, skierowanych do najmłodszych klientów. Dzisiaj potwierdziły się moje przypuszczenia. Rzeczona dama nadaje się wyłącznie do podziwiania i fotografowania, ponieważ jej ruchy są, łagodnie mówiąc, ograniczone. Niemniej sztywność ruchową nadrabia urodą i ciężko mi się na nią gniewać. 


PS: Jak widać, dziewczyny przyjęły nową koleżankę z otwartymi ramionami ;)


czwartek, 26 listopada 2015

Słowo się rzekło...

      Zastanawiałam się, w jaki sposób wykorzystam materiał podszewkowy, pozyskany ze starej torby D&G, o którym pisałam ostatnio. Była wizja doszycia podszewki do srebrnej kurteczki. Doszłam jednak do wniosku, że wskutek tego kurtka optycznie nabierze objętości, a tego bym nie chciała. Już sam fakt, że uszyłam ją z materiału imitującego skórę, sprawił, że w rozmiarze lalkowym wydaje się dość masywna. 
      Stwierdziłam więc, że wykonam zwykłą sukieneczkę. Dodałam elementy ze ścinków skóropodobnych i wyszło to:


     Dołączam fotkę, jak zwykle, do pozostałych ciuszkowych zdjęć w zakładce: Ubranka dla lalek

środa, 25 listopada 2015

Dolce i Gabbana... niejako

Czyli historia pewnej torebki...

      Jeden, zmanierowany lalkami, rzut oka na starą torebkę i już wiem, czym stanie się w następnym życiu - a przynajmniej wiem, czym chciałabym, żeby się stała... Służyła kilka lat komuś z rodziny. Aż nadszedł jej kres, w niektórych miejscach materiał się przetarł, zaczęła straszyć. Właścicielka przerzucała ją z kąta w kąt, wreszcie z irytacją postanowiła wyrzucić. Tak by się stało, gdyby nie moja spostrzegawczość i nachalne pytania o cel umieszczenia torby w worku na śmieci. Zapoznając się ze wszystkimi szczegółami dotyczącymi kupna, wieloletniego zastosowania, zachwytów okolicznych sąsiadek, jak również żalu nad straconym cudem, capnęłam niecierpliwie torbę, jak zły dobrą duszę, i pognałam w podskokach do domu.
   
      Poszły w ruch nożyczki oraz igła z nitką... Powstała barbiowa kurtka. Było to moje drugie podejście do wykroju zaczerpniętego od BFashions. Tym razem nie miałam już problemu z wszyciem rękawów, wcześniej bardziej się męczyłam. Moja kurtka nie jest stuprocentowym odzwierciedleniem wspomnianego wykroju, niemniej jestem pełna podziwu nad wymiarami poszczególnych jego elementów, dzięki czemu, po zszyciu całości, materiał pięknie układa się na lalce. 

Oto prawie "firmowa" kurtka, 
obok resztki "torbiane" 
w postaci plakietki D&G i część podszewki... 
(rozmyślam nad wykorzystaniem tej ostatniej)

      1. Z paskiem...
       
      2. Bez paska...

      3.  Tył


niedziela, 22 listopada 2015

Kiecka z brokatem

   Kiedy zobaczyłam ten brokatowy kawałek materiału, wiedziałam, że musi być mój. Wracając ze sklepu, miałam już wizję lalczynej sukienki. Przebłysk natchnienia nie był do końca sprecyzowany, ale byłam pewna jednego: CHCĘ DZIAŁAĆ!
   Przy sukienkach zawsze mam problem z gorsetem. Moim marzeniem jest produkować gorsety lekką ręką, tak, aby idealnie przylegały do lalkowego ciałka. Jakiś czas temu podpierałam się trochę wykrojami od: http://www.bfashions.pl/
   Tym razem postanowiłam jednak poeksperymentować i materiał upinałam bezpośrednio na lalce. Barbiowata była cierpliwa i ze spokojem przyjmowała wszelkie manipulacje przy jej wdziękach.


   Do uszycia sukienki wykorzystałam także skrawki starej, różowej halki i jakieś świecidełko, wyszukane wśród zachomikowanych guzików. Sukienka zapinana jest na plecach na zatrzaski. 

Oto ona






sobota, 21 listopada 2015

Pracowicie...

   Szczegółowy tutorial, prezentujący własnoręczne wykonanie butów "kowbojek", jest gotowy i znajdziecie go oczywiście w zakładce: Coś z niczego... Zachęcam do zapoznania się z treścią wspomnianego.

http://aya-w-swiecie-lalek.blogspot.com/p/blog-page_15.html

   Ja tymczasem, zamiast iść spać, robię użytek z błyszczącego materiału, który nabyłam wczoraj. Dziękuję za wizytę, dobrej nocy i kolorowych snów! :) 

Barbie na Dzikim Zachodzie

   Wreszcie produkcja barbiowych butów została zakończona. Zamysł był taki, żeby wyglądały jak skórzane "kowbojki"... Efekt oceńcie sami. W moim przekonaniu obcasy powinny być dłuższe - niech to będzie punkt do zapamiętania na przyszłość. W każdym razie zabawa przy produkcji była boska... Obecnie jestem w trakcie pisania tutorialu o przebiegu całej produkcji. Kiedy skończę, dołączę go do zakładki: Coś z niczego...     Pozdrawiam!




piątek, 20 listopada 2015

Piątkowe zakupy...

     Odwiedziłam dzisiaj pobliski sklep ciucholandowy. Dokonałam tam wiekopomnych zakupów na astronomiczną kwotę 18-stu groszy. W oko wpadły mi lalkowe dżinsy, różowiasta miseczka i kawałek błyszczącego materiału. Wszystko już wyprane, wyszorowane i wysuszone, czeka i nawołuje, chcąc zostać jeszcze bardziej zauważone i ukochane. Na wykorzystanie błyszczącej szmatki, mam już pomysł... Miseczka trafi do barbiowej kuchni... A spodnie...

       No cóż, kiedy mamy spodnie, należałoby dopasować do nich buty. 
Lalki o tym wiedzą - ja się ciągle tego uczę. 
Stawiam bowiem przede wszystkim na wygodę 
i nie dbam o efekt wizualny, jaki sobą roztaczam. 
Co innego lale... Lale muszą być boskie... 

      Ale wracając do rzeczy... Buty! O butach będzie następny wpis (pewnie sobotni), ponieważ na razie są w produkcji i schnie farba... Przede mną jeszcze dłuuuga droga. Pewnie nocka zejdzie mi na przycinaniu obcasów, wygładzaniu papierem ściernym, przycinaniu innych elementów i ponownym malowaniu - tym razem już na ostateczne kolory. Sama jestem ciekawa, co mi z tego wyjdzie... Bo takie buty, w dzisiejszym przypływie szaleństwa, robię pierwszy raz. Technika wykonania, jaką się posłużyłam, była już przeze mnie prezentowana (patrz TUTAJ). Nie dodam nic więcej, chcąc utrzymać stosowne napięcie i wysoki poziom ekscytacji niniejszym wpisem. Na resztę zapraszam jutro, chyba, że buty okażą się niewypałem... (najwyżej się wspólnie pośmiejemy). Dobranoc


środa, 18 listopada 2015

Klapki w 15 minut...

Pozwólcie, że dzisiaj uraczę Was nowym wpisem w zakładce:

   Wpis powstał pod wpływem impulsu. Otóż, obudziło się we mnie natchnienie! Miało to miejsce krótko po tym, jak dojrzałam, w odmętach mojego mieszkania, starą szkolną okładkę na podręcznik (sprzed ponad dwudziestu kilku lat). Pochwyciłam ją łapczywie i w wyobraźni, niczym obrazy filmowe, przeleciał mi plan działania. Wzięłam się do pracy natychmiast, żeby nie zatracić owych obrazów. Efekt? Powstały klapeczki dla jednej z moich lal. Jak przebiegała cała produkcja? Przeczytacie o tym w wyżej wymienionej zakładce.




poniedziałek, 16 listopada 2015

Z jakimś złotkiem, przed kolanko...

   Chcąc sprostać oczekiwaniom Młodej, postanowiłam wreszcie uszyć sukienkę, o jaką mnie prosiła. Musiała być biała, z "jakimś złotkiem", "przed kolanko". Mimo, że lubię dłubać przy barbiowych strojach, ogarnęła mnie panika i obawa przed kompromitacją. W przypływie stresu udałam się po wsparcie techniczne do http://www.bfashions.pl/  To był pomysł niewątpliwie dobry, bo od razu wpadły mi w oko dwa wykroje (patrz tutaj i tutaj ). Szybko przeanalizowałam dostępność odpowiednich materiałów i przystąpiłam do działania. 

   Właściwie to nigdy nie wiem, co mi wyjdzie. Zawsze mam jakąś wizję, plan, ale ostateczny wygląd czegokolwiek ulega modyfikacjom już w trakcie pracy i niejednokrotnie efekt mnie zaskakuje. Dzisiaj też jestem zaskoczono, bo jeszcze tak przesadnie dekorowanej sukienki nie szyłam. Co więcej, zaczęło mnie wciągać przyszywanie kolejnych różowiastych koralików. Przypuszczam, że gdybym doszyła ich jeszcze więcej, to pewnie dziecko byłoby wniebowzięte (Młoda jest na etapie koralików wszędobylskich), postanowiłam jednak zakończyć szycie z umiarem. 
   
   Efekt prezentuje jedna z moich osobistych modelek, a fotkę dołączam do zakładki: Ubranka dla lalek Barbie




niedziela, 15 listopada 2015

Natura chomika, czyli coś z niczego

      Od wielu lat potykam się o wszędobylskie śmieci, które namiętnie gromadzę w domu, w ramach "ewentualnego przyszłego zastosowania". Narzekam na taki stan rzeczy systematycznie. Złoszczę się, kiedy nabijam sobie kolejne siniaki, przeskakując przez rozmaite pudła i pudełeczka w celu przedostania się z jednego pokoju do drugiego. Mimo to, instynkt chomikowania wpasował się już niestety w moją naturę.

    Wielokrotnie przekonałam się o tym, że faktycznie zachomikowane rozmaitości mogą zostać zużytkowane. Szczególnie, kiedy planuję pracę plastyczną z dziećmi, wtedy zachłanne przeszukiwanie czeluści mojego mieszkania, staje się nieodzowne.

      Nie sztuką jest zakupić w sklepie coś, co nam się podoba. Bierzesz pieniądze (jeśli masz), wybierasz towar i płacisz. Ale nie daje to takiej satysfakcji, jak własnoręczne wykonanie upragnionego przedmiotu.

      Z gadżetami dla lalek jest o tyle łatwo, że materiały do ich wykonania, znajdują się w zasadzie w każdym domu, na wyciągnięcie ręki. Należy jedynie opracować odpowiednią strategię działania i zrealizować plan.

O moich działaniach, nastawionych na wytwarzanie czegoś z niczego, piszę TUTAJ

http://aya-w-swiecie-lalek.blogspot.com/p/blog-page_15.htmlhttp://aya-w-swiecie-lalek.blogspot.com/p/blog-page_15.html

sobota, 14 listopada 2015

Początek

      Szycie lalkom ubranek, było moją pasją już w dzieciństwie. Pasja ta przenosiła mnie w inny wymiar czasoprzestrzenny, w świat niezliczonych poszukiwań i odkryć. Dzięki temu rozwijałam swoją wyobraźnię, sferę manualną, uczyłam się akceptować porażki, poznawałam swoje możliwości. Jak to dobrze, że w tamtych czasach komputer był dla mnie czymś nieosiągalnym! Nie umniejszając pozytywom komputerów (niewątpliwie takowe również są), cieszę się, że dorastałam w świecie wolnym od wszelkich fejsbuków i innych bajerów. Wątpię bowiem, żebym wtedy potrafiła właściwie wykorzystać internetową wiedzę. To przychodzi z wiekiem.

      Nie jestem krawcową, nie posiadam wiedzy na temat wykrojów, działałam do tej pory intuicyjnie (na tzw "oko"). Czasem swoje własne, stare ubrania rozkładałam na czynniki pierwsze, poszukując inspiracji oraz ucząc się wykroju. Czas jednak mijał, ja dorastałam. Przez długi okres moja lalkowa pasja odeszła w zapomnienie. Cóż, dorosłość... Jednak niedawno pojawiła się znowu...


      Z zawodu jestem nauczycielką, pracuję w przedszkolu (wiedziałam, jaki zawód wybrać!). Tam kontakt ze światem zabawek jest nieunikniony (z czego niewątpliwie czerpię ogromną radość). Kiedy okazało się, że przedszkolne lalki Barbie nie posiadają odzienia (pewnie krasnoludki pozabierały, czasem tak to z nimi bywa), postanowiłam to zmienić. Przeszukałam słynne nauczycielskie "przydasię", którego u mnie w domu nie brakuje (WSZYSTKO się PRZYDA!) i wypatrzyłam kilka "szmatek", które z powodzeniem nadały się na "barbiowe" szaty. 

      Chciałam, żeby owe stroje były nie tylko elementem zakrywającym rzeczone golasy, ale także czymś, co spodoba się dziewczynkom, a mnie da satysfakcję. Efekt był taki, że lalki nie tylko mogły zakrywać swoje wdzięki, ale zaczynały przebierać w strojach i nawet grymasić (ach, te lalki!)

      Im dłużej działałam, tym coraz mocniej wciągało mnie lalkowanie, przenosząc się z buciorami na grunt życia prywatnego. Intensywna mobilizacja twórcza wyostrzyła moje zmysły, dzięki czemu wzrok bezbłędnie wychwytywał kolejne lale w okolicznych ciucholandach. Kto by pomyślał, że "secondhandy" mogą być miejscem rozpusty dorosłych lalkowiczów...

      Człowiek jest jednak zachłanny... Czułam, że potrzebuję wsparcia w zakresie wykrojów, bo moje intuicyjne działanie, dawało mi coraz mniej wizualnej satysfakcji. Wujek Google okazał się jak zwykle niezawodny. Dzięki niemu, znalazłam http://www.bfashions.pl/ i to był przełom :D. Autorka bloga prezentuje rozmaite wykroje strojów dla lal. Chłonęłam wiedzę, niczym gąbka wodę. I to był początek...

      Ciągle się uczę, a lubię to ponad wszystko. Być może z czasem lalkowe stroje będą ciekawsze - nie tylko z punktu widzenia dziecka, ale także człowieka dorosłego. Bo czyż nam dorosłym, przejrzałym dzieciom, nie należy się chwila radości?

      Może kiedyś opanuję technikę fotografowania lal w sposób, który nie będzie sprzyjał zgrzytaniu zębami. Wtedy fotki prezentowane TUTAJ podmienię na wizualnie lepiej przyswajalne. Na razie proszę o wyrozumiałość, pobłażliwe potraktowanie i zapraszam do zwiedzania bloga.

Pozdrawiam :)
___________________________________________________________________________
Dziękuję za wizytę na moim blogu. Zapraszam do ponownych odwiedzin. Pozdrawiam ciepło. Aya
___________________________________________________________________________

Prywatną wiadomość prześlesz do mnie poprzez poniższy formularz:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *